Wszyscy zgadamy się, że szczęśliwe, dobre dzieciństwo to podstawa umożliwiająca udane, satysfakcjonujące życie w okresie dorosłym. Dlatego wychowawcy – rodzice i pedagodzy – starają się nie tylko obdarzać dzieci miłością, serdecznością i troską, ale też zapewniać im jak najlepsze warunki wzrastania i rozwoju. Wielu rodziców – nawet kosztem licznych wyrzeczeń – stara się zapewnić swoim dzieciom atrakcyjne, wspaniałe zabawki i materiały edukacyjne. Wspaniałe – w przekonaniach wielu z nas – to znaczy importowane, zagraniczne. Ale czy naprawdę przeświadczenie o wyższości importowanych zabawek (oczywiście też koszulek, spodni, rowerków itp.) jest uzasadnione?

A czym w ogóle powinny się charakteryzować przedmioty, które dajemy do dyspozycji dziecku? Wymagania są liczne, wskażmy najważniejsze z nich. Otóż przedmioty te powinny umożliwiać dziecku dobrą zabawę, pobudzać je i inspirować do podejmowania licznych aktywności – bo dziecko rozwija się działając, dotykając, rozkręcając, manipulując, a nie biernie przyglądając się czy słuchając. Zabawki (jak i inne udostępniane dziecku przedmioty z odzieżą włącznie) muszą także gwarantować bezpieczeństwo dziecka – a więc nie tylko wykonane być powinny z nietoksycznych surowców, ale też nie mogą zawierać małych, ruchomych czy odpadających części (bo pomysłowość i wytrwałość dziecka w znajdowaniu otworów ciała, do których można te części wpychać, jest niewiarygodna...). Ponadto poziom wykonania przedmiotów musi być najwyższej próby – no bo jak dziecko ma np. doskonalić percepcję czy drobne ruchy manipulacyjne, jeśli elementy niestarannie wykonanej układanki nie pasują do siebie, a składany samochód nie chce się złożyć?

Zarówno względy bezpieczeństwa, jak i rodzaj używanych surowców czy poziom wykonania zdecydowanie przemawiają za wyborem produktów polskich producentów. Od lat sprzedawane na całym świecie – od Meksyku i Kanady przez Malezję czy Barbados po Singapur i kraje europejskie – w świadomości wielu rodaków wciąż uważane są za gorsze. A w rzeczywistości nasze normy jakościowe są naprawdę surowe, a dodatkowo naturalne surowce i bardzo dobre wzornictwo to bardzo mocne punkty rodzimych produktów. Trudno uwierzyć, ale wśród niebezpiecznych produktów 2016 roku wskazanych przez unijny Rapid Alert System (wykaz produktów nieżywnościowych, stwarzających zagrożenie dla użytkowników) co czwarty wytworzony został na terenie Niemiec, traktowanych przez wielu naszych rodaków jako wzór doskonałej jakości produktów... Naprawdę dziecko odniesie o wiele więcej korzyści rozwojowych z polskich drewnianych puzzli czy takiegoż zabawkowego bucika ze sznurówką niż z biernego obserwowania świateł mrugających w rytm jazgotliwych dźwięków importowanego pseudo-komputerka dla dzieci.

I zwróćmy uwagę na jeszcze jeden aspekt wyboru zabawek czy materiałów edukacyjnych. Pedagodzy doskonale znają i stosują w organizacji działań edukacyjnych zasadę OD BLISKIEGO I ZNANEGO DO DALEKIEGO I NIEZNANEGO. Zgodnie z nią poznawanie świata przez dziecko należy zaczynać od najbliższego otoczenia, z którym dziecko ma do czynienia na co dzień – najpierw dziecku przedstawiać należy wróbelka i gołąbka, stokrotkę i sosnę, a dopiero potem kondora i strusia, storczyk czy baobab. Nie tylko materiały edukacyjne, zawartość książeczek czy różnorodnych zeszytów ćwiczeń, ale i zabawki powinny być zgodne z najbliższym otoczeniem, z codziennymi doświadczeniami dziecka. A takie są produkty naszych rodzimych producentów.