Aniołowie Biznesu inwestując w młodych przedsiębiorców, poza pieniędzmi angażują się i aktywnie budują wartość firmy. Rozmawiamy o tym z dyrektorem Jackiem Adamskim – szefem Lewiatan Business Angels i Szymonem Kurzycą – dyrektorem operacyjnym Heyka Capital Markets Group i ekspertem inwestycyjnym LBA.

Czym dla Aniołów Biznesu jest start-up?

Najlepiej, aby było to już małe przedsiębiorstwo, które dokonało pierwszej sprzedaży lub jest na etapie jej realizacji. Dzięki temu znacznie łatwiej jest nam wycenić faktyczną wartość przedsiębiorstwa, chłonność rynku, innowacyjność projektu czy konkurencję. To znacznie ułatwia dalszy etap inwestycji.

Aniołowie Biznesu często są pierwszym krokiem dla wielu przedsiębiorców szukających dofinansowania do swoich projektów. Jakie kryteria należy spełnić, aby na starcie zainteresować inwestorów?

Sieci Aniołów Biznesu przeprowadzają pierwszą selekcję projektów, aby w dalszym kroku skojarzyć wybranych przedsiębiorców z inwestorami. W skali roku do LBA napływa od 250 do 300 propozycji z czego ok. 20-30 proc. jest faktycznie interesujących. Podstawowym kryterium jest potencjał przyrostu wartości spółki, z oczekiwaną stopą zwrotu na poziomie 30 proc. Co ciekawe, inwestorzy nie oczekują z reguły żadnego wynagrodzenia w okresie inwestycji w postaci dywidend, odsetek czy też innych opcji. Kryteria te oceniamy na podstawie naszego doświadczenia i intuicji.

Bardzo ważny jest zespół tworzący przedsiębiorstwo. Oceniamy czy zespół ma doświadczenie. Bardzo istotne jest czy osoby już wspólnie realizowały wcześniej projekty. Zastanawiamy się wspólnie z przedsiębiorcami czy posiadają wymagane kompetencje i ewentualnie, jakie 
muszą zostać uzupełnione.

W ocenie zespołu istotne są  również determinacja oraz pełne zaangażowanie Jeśli inwestor widzi, że pomysłodawca pracuje, zaś projekt realizuje w wolnej chwili, wówczas będzie zainteresowany. Oczywiście inwestor oczekując 100 proc. zaangażowania przedsiębiorców zakłada konieczność ich wynagradzania z zainwestowanych środków. Inwestor chce mieć przekonanie, że zespół będzie w stanie zrealizować projekt i osiągnąć sukces rynkowy.

Poza zespołem, pojawia się cały szereg kryteriów, takich jak wielkość i dojrzałość rynku, określenie grupy docelowej, konkurencyjność,  model biznesowy czy innowacyjność (niekoniecznie w znaczeniu 
wysokich technologii).

W jaki sposób dowiadujecie się o potrzebie wsparcia ze strony Aniołów?

Najczęściej bezpośrednio od przedsiębiorcy, za pośrednictwem maila lub formularza na stronie www. Ponadto odbywamy wiele spotkań w całej Polsce. Poszukujemy również ciekawych projektów w ośrodkach dydaktycznych, uczelniach – akademiach czy politechnikach. Tam właśnie rodzi wiele pomysłów. Często same uczelnie nie są w stanie przekuć pomysłu w biznes.

Jakiej wielkości inwestycji oczekują właściciele start-upów?

Często osoby zainteresowane wsparciem nie znają faktycznych potrzeb swojej firmy. Suma inwestycji opiera się na analizie niezbędnych wydatków na rozwój danego przedsięwzięcia, począwszy od wynagrodzeń poprzez koszty B+R, marketing, zakup środków trwałych,  a kończąc na ekspansji globalnej. Wielkość inwestycji wynosi od 250 tys. do 6 mln zł w jeden projekt. Najczęściej kwota oscyluje w granicach 1 -2 mln zł. Anioły inwestują zazwyczaj z perspektywą  trzech, czterech lat. Po tym czasie planują wyjście z inwestycji poprzez sprzedaż swoich udziałów lub całej firmy inwestorowi strategicznemu.

Jakie sektory działalności start-upów leżą w polu największego zainteresowania Aniołów Biznesu?

Mylnym, powszechnie utartym pojęciem jest to, że start-up to firma technologiczna działająca w oparciu o rozwiązania informatyczne. Dla nas są to wszystkie młode przedsiębiorstwa i przedsięwzięcia cechujące się innowacyjnością w ujęciu rynkowym konkurencji czy procesowym. Owszem, gros firm opiera się na rozwiązaniach mobilnych, ale są także tradycyjnie sieci sklepów, z innowacyjną formą sprzedaży towarów czy usług, które z optyki inwestora są atrakcyjne biznesowo. Najczęściej wykluczamy na starcie przedsiębiorstwa z takich sektorów jak nieruchomości czy finanse.

Czy polski rynek start-upów znacząco różni się od zagranicznych?

Polacy są bardzo cenieni na świecie jako specjaliści w wielu sektorach. Właśnie w Polsce przy placówkach akademickich powstają centra kompetencyjne największych koncernów światowych. Ponadto, Polacy są szalenie kreatywni. Często jednak brakuje im doświadczenia biznesowego zwłaszcza  w porównaniu do przedsiębiorców z krajów Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych.Polskie przedsiębiorstwa plasują się w czołówce innowacyjności, jednak ciągle daleko nam do takich centrów venture capital, jak Krzemowa Dolina czy Izrael, ale maszyna ruszyła i nabiera rozpędu.

Należy też spojrzeć na inwestorów. Ze względu na 25-letnią wolność, nasi inwestorzy również są znacznie bardziej powściągliwi i mniej skorzy do ryzyka niż koledzy zza oceanu. Rynek jednak rozwija się, a wraz z nim sektory i tym samym potrzeby.