Dariusz Żuk, polski przedsiębiorca, nazywany jest społecznym ministrem przedsiębiorczości.

 

becne środowisko legislacyjne jest wsparciem czy przeszkodzą dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości?

Nie lubię mówić o przeszkodach, zawsze podkreślam, że w Polsce można i trzeba otwierać firmy. Oczywiście, nie jesteśmy krajem takim jak Singapur, ale nie jesteśmy też na końcu rankingu Doing Business. Sytuacja z roku na rok się poprawia, istnieje coraz sprawniejsze prawo i przepisy, powstają inkubatory, w których można otworzyć biznes w kilka minut on-line bez rejestrowania firmy w urzędzie. Bariery biurokratyczne czy podatkowe z pewnością nie są więc kluczowym wyzwaniem w początkach działalności biznesowej – jeżeli ktoś tak twierdzi i tym tłumaczy swoje niepowodzenie to oceniam to jako barierę mentalnościową, nie prawną.

W którą stronę powinien zmierzać rozwój mikro i małych firm w Polsce?

Po pierwsze w kierunku globalizacji czyli robienia biznesu globalnie. Wcześniej czy później, a raczej wcześniej, biznes będzie postrzegany przez pryzmat globalności. I to dla wszystkich branż – nie ważne czy to będzie e-commerce czy salon fryzjerski. Jeśli twórca nie będzie myślał i działał globalnie, to firma szybko upadnie bo wejdą globalne marki posiadające efekty skali. Zgodnie z zasadą "rozwój albo śmierć". Drugi kierunek to – choć to ostatnio nadużywane hasło, to jednak prawdziwe – innowacyjność. Trzeba od razu myśleć jak działać, aby się wyróżnić na rynku, aby być o krok przed innymi. Jeśli biznes ma się opierać tylko na powielaniu pomysłów innych to firma też nie odniesie sukcesu. Trzeba szukać przewag i zawsze zadawać sobie pytanie w jaki sposób mój produkt lub serwis lepiej rozwiązuje dany problem od innych dostępnych rozwiązań na rynku.

 

Dariusz Żak: Przedsiębiorcy tworzący start-upy mogą korzystać z coraz większej gamy narzędzi wsparcia dla swoich firm.

 

Czy biznesowi pomaga aparat państwowy? W rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wiele miejsca poświęcono wspieraniu start-upów.

Dostrzegam pewne zmiany, uważam, że ukierunkowanie obecnego rządu w kierunku start-upów jest lepsze niż poprzedników. Ten rząd od poprzedniego różni się tym, że poprzednia ekipa dużo słuchała, a mało robiła, a tu jest odwrotnie – rząd dużo robi, ale trochę za mało słucha podpowiedzi od strony praktyków. Wydaje mi się, że droga do sukcesu prowadzi przez dialog i wspólne szukanie rozwiązań. Na pewno na tym polu widzę przestrzeń do poprawy. Jeden z postulatów, o który długo walczyliśmy, i który niedawno udało się zrealizować to integracja państwowych instytucji w jedno ciało – ARP, PARP, KFK, BGK skonsolidowały się w PFR. Z drugiej strony ciągle mam poczucie, że państwo samo w sobie jest za mało innowacyjne we wspieraniu startupów i MSP – jeśli chcemy wygrać globalną konkurencję to musimy mierzyć dużo wyżej. Spójrzmy na Izrael, Singapur, Francję czy nawet Słowację czy Rumunię, które wprowadzają nowe rozwiązania wspomagające start-upy. Przyszedł moment, gdy Polska nie powinna już naśladować inne kraje tylko – jeśli chce być liderem – musi sama kreować nowe rozwiązania. Trzeba być odważniejszym, szukać, próbować, eksperymentować. Trzeba przeskoczyć pewien etap, tak jak to zrobiono np. z systemem płatności gdy od gotówki od razu kraj przeszedł do kart płatniczych z pominięciem etapu czeków. Brakuje państwu takich odważnych kroków.

Istnieje uniwersalny przepis na sukces dla każdej nowo powstałej firmy w Polsce?

Zawsze powtarzam tą samą receptę składającą się z trzech składników – marzenia, ciężka praca i brak rozsądku. Te trzy elementy muszą iść ze sobą w parze. Bez wizji i marzeń nie będzie nawet pomysłu. Bez ciężkiej pracy i determinacji nic się nie osiągnie, firma pozostanie jedynie w sferze marzeń. I ten brak rozsądku – w biznesie często trzeba iść pod prąd. Nie dość, że na początku się nie zarabia to wręcz się dokłada, a ponadto poświęca się swój czas i energię. To wbrew rozsądkowi, ale innej drogi nie ma.

Jak wiele start-upów okazuje się klapą?

Statystki są nieubłagane – ok. 80 proc. projektów upada w ciągu pierwszych trzech lat istnienia. To efekt braku odpowiedniego pomysłu, wiedzy, timingu czy doboru ludzi. Jeśli jednego z tych elementów zabraknie, to może się okazać, że pozostałe czynniki – choćby były na najwyższym poziomie – nie wystarczą. Zalecałbym jednak, żeby szybko się nie poddawać – dane pokazują, że przy drugim czy trzecim projekcie procent sukcesu jest już bardzo wysoki.