urystyka międzynarodowa na świecie odnotowuje wzrost podróży ogółem na poziomie 6 proc. rok do roku (dane z pierwszej połowy 2017 roku). Na tym tle Polska przeżywa zdecydowany rozkwit – w samym sektorze szeroko pojętego Business Travel, tj. z uwzględnieniem turystyki eventowo-kongresowej czyli MICE, wzrosty sięgają średnio 20-27 proc. rok do roku, przy czym są firmy Incentive & Business Travel, które zanotowały wzrost dużo większy, nawet o ok. 40-50 proc. I nie mówimy tu o start-upach, które naturalnie pną się w górę na początku działalności czy też na skutek konsolidacji. Oznacza to, że rynek turystyki biznesowej przyrasta ponadprzeciętnie.

Należy sobie zadać tutaj pytanie, co jest determinantem takiego wzrostu i czy nie jest to wynik li tylko polskiej gospodarki, ewentualnie czy taki stopień osiągnięcia dojrzałości tego sektora nie nastąpił głównie dzięki innowacjom technologicznym i związaną z tym automatyzacją procesów rezerwacyjnych przy jednoczesnej optymalizacji zarządzania podróżami służbowymi. Tajemnicą poliszynela jest bowiem fakt, że podróże służbowe odgrywają wiodącą rolę w podnoszeniu wydajności biznesu. Dzieje się tak zarówno pośrednio – dzięki optymalizacji budżetów podróży korporacje mogą zaoszczędzić uzyskane w ten sposób środki na cele inwestycyjne, bądź też bezpośrednio – przeznaczając je na kolejne podróże oraz zwiększenie aktywności i mobilności np. w poszukiwaniu nowych rynków do eksportu swoich produktów czy usług.

Profesjonalnie działający TMC (Travel Management Company) – agent posiadający akredytację IATA (International Air Transport Association), wyspecjalizowany oraz wyposażony w wielorakie narzędzia i systemy rezerwacyjne, często za pośrednictwem on-line i w sposób automatyczny – jest w stanie obniżyć budżet podróży klienta nawet o 20 proc., jednocześnie skracając czas odpowiedzi (przesłania oferty) do maks. 30 minut z uwzględnieniem wszelkich możliwych opcji spełniających wymagania klienta. Dzięki automatyzacji i raportowaniu sprzedaży, TMC zapewniają klientom szeroki wachlarz danych, które służą analizie generowanych kosztów w poszczególnych cost center, jak również powodują tzw. efekt visual guilt – pracownik, kiedy samodzielnie rezerwuje przelot czy hotel (na platformach specjalnie dedykowanych dla klienta i monitorowanych przez jego menadżerów podróży służbowych), jest bardziej skłonny wybrać korzystniejszą cenowo ofertę, niż gdyby robiła to za niego osoba trzecia np. asystentka. Na świecie, np. w takich krajach jak USA czy Norwegia, już ponad połowa podróży służbowych jest rezerwowana on-line bezpośrednio przez pracownika firmy. Natomiast w Polsce, nawet w firmach świadomych tych udogodnień, zakup usługi odbywa się często off-line, mejlowo lub telefonicznie za pomocą call center. Można więc uznać, że w polskich firmach te formy rezerwacji wciąż się sprawdzają, chociaż świadomość dostępnych narzędzi konsekwentnie wzrasta.

Jednakże to, co kieruje agentem z punktu widzenia efektywności dla klienta to prawdziwa neverending story. Dla jednej firmy będzie to cena – koszt finalny podróży, dla drugiej wygoda rozumiana np. jako minimalny czas podróży, dla trzeciej preferencje co do linii lotniczych i programy lojalnościowe typu frequent traveller. Dla jeszcze innej – corporate social responsibility (CSR), czyli np. która podróż będzie najbardziej przyjazna dla środowiska ze względu na emisję CO2! (Systemy rezerwacyjne podają już takie informacje przy zakładaniu rezerwacji).