Wraz z rosnącą dostępnością rynków wzrastają także możliwości biznesowe. Zagraniczne wyjazdy to szansa na rozwój zarówno twojej firmy jak i ciebie samego.

Jest Pani przykładem niesamowitej metamorfozy, jaką człowiek może przejść w dorosłym i – wydawałoby się – ustabilizowanym życiu. Wszystko zaczęło się od niewinnego wyjazdu od Indii…

Był to jeden z wyjazdów służbowych, gdy pełniłam funkcję ministra pracy. Wyjazd był krótki, aczkolwiek harmonogram miałam napięty. Oprócz spraw typowo służbowych udało mi się wygospodarować parę chwil na poznanie kultury i zwyczajów Indusów. W jednej ze świątyń poczułam olśnienie. Poczułam, silną potrzebę zmian, zarówno tych duchowych jak i cielesnych. Wracając do Polski już wiedziałam, że moje życie się zmieni. W Indiach dostałam zastrzyk ogromnej energii, chęci do pracy nad sobą. Do tamtej pory funkcjonowałam w utartym schemacie dom-praca-rodzina. Wtedy poczułam, że przyszedł najwyższy czas, by skończyć z byciem typową „Matką-Polką” i wreszcie dać coś sobie samej.

Na fali metamorfozy, jaka Pani przeszła, obecnie koordynuje Pani wiele inicjatyw zachęcających ludzi do podobnych przeobrażeń. Jednym z nich jest Instytut Zmian Anny Kalaty.

Instytut Zmian to bardzo istotny element mojego życia. Instytut to portal, który ma na celu uświadamianie Polakom jak ważne jest kontrola nad własnym życiem i ciałem. Podpowiadamy, jak przejść podobną przemianę, jak z sukcesem prowadzić swój biznes i życie prywatne. Udzielamy porad life-style’owych, uczymy zdrowego i aktywnego życia. Od maja tego roku prowadzę także Akademię Anny Kalaty. To miejsce przeznaczone dla kobiet, które podobnie jak ja, chcą po latach ciężkiej pracy zawodowej i prowadzenia domu, dać wreszcie coś sobie samej. Na szkoleniach skupiamy się na takich obszarach jak równowaga duchowa, przemiana fizyczna, zdrowie czy kariera. Natomiast od grudnia zeszłego roku prowadzę jeszcze  telewizję internetową. Te działalności dają mi ogromną satysfakcję. We wszystko angażuje się w 100 proc., po prostu kocham moje życie.

Jest Pani bardzo aktywna zawodowo, oprócz wspomnianych zajęć, pełni Pani także funkcję wiceprezydenta Indyjsko-Polskiej Izby Gospodarczej. Na czym polega działalność tej Izby?

Jesteśmy łącznikiem między Indiami, a Polską, zarówno na płaszczyźnie biznesowej jak i kulturalnej czy naukowej. Staramy się łączyć energię obu narodów, bo oba kraje mogą wiele skorzystać na tej współpracy. Priorytetem jest wspieranie biznesu, szczególnie tego z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw. Prowadzimy szkolenia dla polskich firm, uczymy ich jak nawiązywać i doskonalić relacje z Indusami. Indie to niełatwy rynek, ale o ogromnym potencjale, więc warto zachować wiele cierpliwości i być  konsekwentnym w dążeniu do współpracy biznesowej. Indie to ponad 700 języków, z czego aż 21 urzędowych. To ponad 1,3 mld konsumentów, z czego 250 mln zaliczanych jest do klasy średniej. Z drugiej strony, kultura biznesowa w Indiach jest zupełnie inna niż w Europie czy w Stanach Zjednoczonych. Należy z wyrozumiałością i tolerancją podchodzić do stylu biznesowego partnerów z Indii, którzy dużą wagę przywiązują do relacji międzyludzkich i chcą najpierw dobrze poznać przyszłego kontrahenta, a dopiero potem przejść do spraw biznesowych.  Tam czas płynie inaczej, inne są zwyczaje kulturowe, nasi rozmówcy często spóźniają się na umówione spotkania, ale nie jest to przejaw braku zainteresowania współpracą. Wśród indyjskich biznesmenów jest jednak wielu takich, którzy kształcili się na uznanych uczelniach w Wielkiej Brytanii czy w Stanach Zjednoczonych i ci  funkcjonują  według bliższych nam, zachodnich standardów biznesu. Rolą Izby jest łączenie obu stron i wspieranie ich we wzajemnym rozwijaniu stosunków. Równie dużą uwagę przywiązujemy do promowania Polski w Indiach. Nasz kraj jest tam doceniany, a Indusi wiedzą, że  możemy być „bramą” do Unii Europejskiej.

Jak zachęciłaby Pani polskiego przedsiębiorcę, który waha się przed otwarciem swojego biznesu na inne rynki, do ekspansji zagranicznej?

Przede wszystkim przypomniałabym mu, że istnieją bardzo ciekawe i perspektywiczne rynki poza Unią Europejską. Naturalną koleją rzeczy jest, że pierwsze kroki kierujemy do krajów bliskich naszej kulturze, obyczajom czy bliskim geograficznie. Uważam natomiast, że dużo większy potencjał tkwi w rynkach nadal przez nas nie do końca odkrytych, w tym w Indiach. Szczególnie obecnie, gdy wiele gospodarek unijnych przeżywa trudny okres oraz gdy mamy kryzysowe relacje gospodarcze z Rosją.

Zachęcałabym polskich przedsiębiorców, ale i ogólnie Polaków, by mieli więcej odwagi, by otworzyli się na inne kręgi kulturowe. Taka współpraca daje korzyści obu stronom. Zwracam uwagę, że indyjski rynek jest tak ogromny, że każda branża czy sektor gospodarki jest tam praktycznie skazany na sukces. Im szybciej polscy biznesmeni odkryją ten kierunek, tym większe profity uda im się uzyskać.

Jak należy planować i organizować wyjazd służbowy, szczególnie w bardziej egzotyczne kierunki?

Podstawą musi być nasz komfort i wygoda oraz efektywne wykorzystanie czasu. Zacząć więc należy od sprawnego połączenia lotniczego, najlepiej bez przesiadek na lotniskach (chociaż np. do Indii nie ma niestety bezpośredniego połączenia) i od razu do miasta docelowego, by nie musieć potem dojeżdżać np. pociągiem. Druga rzecz to zakwaterowanie – warto zainwestować w hotel wyższej kategorii, by zawsze mieć pod ręką np. pralnię czy butiki. Zwróćmy także uwagę, w jakiej odległości od miejsca spotkania z lokalnym biznesem znajduje się nasz hotel – przejazd w ramach jednego miasta może w Indiach trwać nawet kilka godzin. Jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktów biznesowych, to zalecam uczynić to już w Polsce. Na miejscu możemy nie mieć już na to czasu. Chyba, że jedziemy na targi branżowe czy konferencję – wtedy nawiązanie relacji jest rolą gospodarza imprezy. Przy organizowaniu wyjazdu służbowego zalecam także zapewnienie sobie dodatkowych 2-3 dni pobytu na miejscu, w razie gdyby wcześniej zaplanowane spotkanie przesunęło się w czasie.

Czy wyjazd służbowy powinniśmy łączyć z wypoczynkiem czy też powinniśmy skoncentrować się tylko na biznesie?

Wyznaję zasadę, że jeżeli jedziemy w celach służbowych, to faktycznie potraktujmy ten wyjazd tylko jako pracę. Odpoczywać możemy już po podpisaniu zadawalającego nas kontraktu. Oczywiście, są sytuacje kiedy wypoczynek nie przeszkodzi nam w interesach. Dzieje się tak, gdy jedziemy na znany nam już teren, kiedy nasz wyjazd jest w zasadzie formalnością, kiedy wiemy, że nie spotka nas nic nieoczekiwanego. Natomiast jeżeli jedziemy na pierwsze spotkanie to skupmy się głównie na biznesie. Szkoda czasu i energii na myślenie o przyjemnościach.

Zaczęła Pani swoje drugie życie dzięki wspomnianemu już wyjazdowi do Indii. Gdzie byłaby Anna Kalata, co robiłaby Anna Kalata i jak wyglądałaby Anna Kalata dziś, gdyby nie tamte kilka dni spędzone w Indiach?

Bardzo ciekawe pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale to faktycznie ciekawa sprawa. Myślę, że nadal prowadziłabym swoje przeciętne życie. Swój czas poświęcałabym wszystkiemu, tylko nie sobie – domowi, pracy czy wnukom. Na szczęście moje życie potoczyło się inaczej, z czego jestem niezwykle szczęśliwa.