Czy podpisałby się Pan pod tezą, że obecnie – biorąc pod uwagę m.in. koniunkturę w gospodarce, dostępność środków unijnych, ogromną siłę Internetu – młodzi przedsiębiorcy mają największe możliwości i perspektywy dla własnego biznesu?

Faktycznie, możliwości w dzisiejszej rzeczywistości wydają się nieograniczone, co oczywiście powoduje także ogromną konkurencję na rynku – na pewno o wiele bardziej wymagającą niż kiedyś. Trzeba pamiętać, że siła Internetu działa w dwie strony. Z jednej daje niesamowite możliwości dotarcia do klienta i obniża bariery wejścia dla potrzebujących masowego zasięgu, startujących biznesów. Z drugiej strony wymusza jednak większą przejrzystość, najwyższą jakość i potrafi być bezlitosna przy potknięciu, nawet na początku drogi. Konsumenci bardzo chętnie polecają produkty i usługi, ale tak samo chętnie je krytykują, gdy im się nie podobają.

Jakie błędy najczęściej popełniają młodzi biznesmeni? Przed jakimi ruchami, albo zaniechaniami, przestrzegłby ich Pan?

Niestety, cechą większości start-upów, z jakimi się spotkałem jest niewłaściwe oszacowanie potrzebnego kapitału. Optymizm i wiara w projekt są bardzo ważne, wręcz kluczowe, natomiast potrafią też oślepić prawidłową ocenę rzeczywistości. Największym ryzykiem obarczone są oczywiście start-upy, które wdrażają na rynek coś zupełnie nowego, wcześniej niespotykanego. Wyzwaniem jest dopasowanie właściwego produktu bądź usługi do odpowiedniej ceny. Znalezienie formuły, która się sprawdzi, może wymagać kilku lat, co często kosztuje więcej niż wstępnie zakładaliśmy.

Czy znajomość języka angielskiego i doświadczenia z rynku krajowego są wystarczającymi atutami przed ekspansją na rynki zagraniczne?

Rozrastająca się globalizacja i Internet spowodowały, że rynki stały się bardziej do siebie podobne. Oczywiście, różnice kulturowe i gospodarcze też trzeba uwzględnić przy wchodzeniu na dany rynek. Doświadczenie z Polski, od której zaczynaliśmy, pozwoliło nam stworzyć fundamenty dla naszej strategii globalnej. Podstawą jest też język angielski. Nie wyobrażam sobie ekspansji na nowych rynkach bez jego znajomości.

Większą barierą dla dochodowego biznesu jest brak odpowiedniego pomysłu czy błędy przy jego wdrażaniu? Czy nie ma Pan poczucia, że "wszystko zostało już wymyślone" w biznesie i ciężko już wdrożyć innowatorski pomysł?

Pomysł jest ważny, choć jeszcze ważniejsza jest umiejętność oceny czy ten pomysł jest dobry. Nawet gdy mamy dobry pomysł, najważniejsza jest umiejętność jego wdrożenia. Większość start-upów nie udaje się właśnie z tego powodu. Większość młodych, kreatywnych przedsiębiorców nie ma wystarczających umiejętności menadżerskich, aby poradzić sobie z ogromnym wyzwaniem dynamicznie rozwijającego się biznesu, w którym praktycznie wszystko może być zmienne, szczególnie na początku drogi.

Skąd najłatwiej czerpać inspiracje do własnego biznesu? Powielanie sprawdzonych pomysłów jest lepszą drogą niż szukanie własnych rozwiązań? 

Wszystko zależy od charakteru i osobowości danej osoby. Pomysł na biznes najczęściej wynika z własnych pasji i zainteresowań, czyli z tego, na czym się znamy. Choć znam też przykłady bardzo ambitnych ludzi, którzy potrafią wykorzystać praktycznie każdą możliwą okazję i odnieść sukces w biznesie, bez względu na jego profil. Uważam, że szukanie czegoś oryginalnego „na siłę” też nie jest najlepszą drogą. Dla większości osób, które mają ambicję prowadzenia własnego biznesu, polecałbym sprawdzone już wcześniej ścieżki i rozwiązania.