Spółka powinna określić swoje strategiczne cele i rozważyć wszelkie zagrożenia jakie niesie ze sobą debiut giełdowy. Korzyści wynikają przede wszystkim z przywileju zbliżonego do kreacji pieniądza (poprzez emisję akcji), co stwarza zupełnie nowe perspektywy i daje olbrzymie możliwości ekspansji, ograniczone jedynie poziomem zaufania i zasobnością kieszeni inwestorów. Jako dodatkowe benefity wskazać należy zwiększenie zaufania do spółki, korzyści marketingowe, czy wreszcie przywilej uderzenia w dzwon giełdowy podczas debiutu. Powyższe przyjemne aspekty notowania nie wymagają szerszej prezentacji, gdyż są szeroko znane, warto zatem skupić się na kwestiach mniej atrakcyjnych, aby każda decyzja o wejściu na giełdę była głęboko przemyślana i uwzględniała wszelkie istotne czynniki. Wśród zobowiązań należy wymienić konieczność podzielenia się władzą, zyskami i informacją. Ponadto, trzeba uwzględnić finansowe i pozafinansowe koszty reputacyjne, które mogą się pojawić pomimo właściwego postępowania i dołożenia należytej staranności.

Podzielenie się władzą to przede wszystkim umożliwienie inwestorom - współwłaścicielom udziału w Walnym Zgromadzeni Akcjonariuszy oraz inne aspekty ładu korporacyjnego, w tym zwłaszcza zaproszenie niezależnych członków do składu rady nadzorczej. Rzecz niby oczywista, ale dla osoby od zawsze kierującej swoją własnością bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz, konieczność uzyskania akceptacji „obcych” dla zawarcia jakiejś transakcji tylko dlatego, że pozostali akcjonariusze mają kilkanaście procent akcji, jest niekiedy pewnym szokiem wymagającym przemodelowania wcześniej istniejących procesów decyzyjnych. Dodatkowo pojawia się ryzyko wystąpienia różnego rodzaju „WZA - terrorystów”, którzy z różnych przyczyn (konkurencja, zazdrość, sprawy osobiste) starać się będą utrudniać realizację postanowień walnego.

Jeśli ktoś jest współwłaścicielem, to oczywiście ma prawo do udziału w zyskach. Samo w sobie jest to naturalne, ale może powodować pewne problemy. Po pierwsze poszczególni akcjonariusze mogą mieć różne preferencje co do zatrzymania zysku w spółce celem dalszych inwestycji, co może być zarzewiem konfliktu. Ale co ważniejsze, w dzisiejszych uwarunkowaniach ekonomicznych, dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami matematycznie podważa sens debiutu giełdowego. Jeśli założymy, że spółka będzie generować zwrot z kapitału na poziomie np. 10 proc., a może uzyskać finansowanie bankowe lub z emisji obligacji przy oprocentowaniu np. 8 proc., to taniej będzie oddać dług, niż dzielić się spółką i jej zyskami z nowymi akcjonariuszami.

Kolejna kwestia to dzielenie się informacjami, co jest chyba największym kosztem notowania na giełdzie. Inwestorzy mają prawo wiedzieć o wszystkim, co mogliby wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej. Nieostrość tej definicji powoduje, że właściwe prowadzenie polityki informacyjnej jest olbrzymim wyzwaniem. Nadmiar publikowanych informacji nie jest bynajmniej dobry dla inwestorów – im więcej wie konkurencja, tym mniej inwestorzy zarobią. Z drugiej strony brak raportu o jakimś zdarzeniu, które później inwestorzy uznają za ważne, grozi spółce bardzo poważnymi konsekwencjami.

Konsekwencje te dotyczą przede wszystkim możliwości nałożenia sankcji ze strony organu nadzoru w dość abstrakcyjnej kwocie (od 3 lipca 2016 r.): na spółkę do wysokości 2,5 mln euro lub 2 proc. rocznych przychodów, a na osobę fizyczną do 1 mln euro. Jeśli do tego dołożymy konieczność publikacji informacji o nałożonej karze, to spółka ucierpi reputacyjnie, a może także odnieść wtórne konsekwencje finansowe, bo taka kara może się przełożyć na relacje z klientami, dostawcami, bankami etc.

Czy w takim razie w ogóle warto wybierać się na giełdę? Jak najbardziej tak, ale decyzję tę należy podjąć znając przedstawione powyżej zagrożenia. Jeśli spółka ma plany częstego korzystania z przywileju emisji akcji, jeśli potrzebuje „kupić” nieco wiarygodności, jeśli ma problemy z uzyskaniem finansowania dłużnego, to parkiet giełdowy jest najlepszym rozwiązaniem. Musimy mieć jednak świadomość, że o ile wejście na giełdę jest trudne, to wyjście z niej jest wielokrotnie trudniejsze, decyzja ta musi być zatem gruntownie przemyślana.