Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert Pracodawców RP

 

alka o kandydatów do pracy to bowiem także konieczność uchronienia się przed podbieraniem personelu przez konkurencję. O przewadze konkurencyjnej firmy świadczy kapitał ludzki – składający się z wiedzy, kwalifikacji oraz umiejętności pracowników. To one umożliwiają wzrost efektywności przedsiębiorstwa.

Nie są to żadne HR-owe banały, ale oczywista oczywistość, z którą żaden poważny pracodawca nie waży się polemizować. Co prawda polscy pracodawcy musieli przez pewien czas dojrzewać do takiego sposobu postrzegania pracowników – jednak dziś jest to już standard.

Kwestia kadr dla pracodawców stała się ostatnio jeszcze bardziej paląca. Problemy kadrowe to obecnie najpoważniejsza bariera w rozwoju firm. Poważniejszy nawet niż biurokracja, która zawsze była największą bolączką przedsiębiorców – co potwierdzają analizy firmy doradczej Grant Thornton. Jak wynika z badań Work Service, średnio ponad 50 proc. pracodawców boryka się z problemem niedoboru pracowników i deklaruje, że wpływa to na rozwój ich firm. Brak pracowników najbardziej odbija się na małych firmach. Dla nich brak nawet jednego pracownika to odczuwalna strata. Przez to nie mogą zawierać nowych kontraktów (32,6 proc.), co hamuje ich rozwój. Bezsprzeczne jest to, że bez odpowiednich zasobów kadrowych trudno liczyć na kolejne inwestycje czy innowacje.

W dobie rynku pracownika zaostrza się walka o kandydatów. Pracodawcy prześcigają się w coraz to bardziej pomysłowych zachętach, które mają przyciągnąć do nich najlepszych pracowników. Nie są to już karnety sportowe czy służbowe telefony, ale wydzielone w biurze strefy relaksu i rozrywki oraz możliwość pracy w elastycznych godzinach, pracy zdalnej z domu czy innego miejsca. Pracodawcy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom samych pracowników, ponieważ tylko w ten sposób mogą ich u siebie zatrzymać. Ci, którzy tego nie zrobią, zwyczajnie „wypadną z gry”, pozostaną bez wykwalifikowanych pracowników.

Kiedy pozyskanie pracownika staje się tak trudne, to jak ma sobie w takiej sytuacji poradzić pracodawca? Co może zrobić? Ma dwa wyjścia. Pierwsze – może nie robić nic, nie przejawiać żadnej inicjatywy w zwiększeniu zasobów kadrowych starając się przeczekać taki stan rzeczy. Musi mieć jednak świadomość, że stagnacja jest w biznesie ryzykowna, bo kto stoi w miejscu ten się cofa. Zwłaszcza w branżach, gdzie konkurencja jest duża.

Drugie wyjście to postawienie na pracowników, których już się zatrudnia. Inwestowanie w ich kwalifikacje i rozwój oraz budowanie przez nich swojej przewagi na rynku. Chodzi tu o różnego rodzaju szkolenia i formy dokształcania kadry. Wielu pracodawców, w szczególności właścicieli małych firm, ma jednak obawy związane z podnoszeniem kwalifikacji swoich pracowników. Konieczne jest bowiem poniesienie konkretnych nakładów finansowych. Tymczasem zawsze istnieje ryzyko, że pracownik – zwłaszcza przy tak dobrej koniunkturze na rynku pracy – odejdzie do innej firmy.

Najprościej zatrzymać pracowników podwyżkami, ale nie są to jedyne sposoby. Elementy finansowej, jak i pozafinansowej zachęty, dobra atmosfera w pracy – to jest to, co pozwala pozyskać oraz utrzymać wykwalifikowaną kadrę. Tylko dobrze płatne i przyjazne miejsce pracy są tym, co może skłonić pracowników do pozostania w danej firmie. W obecnej sytuacji na rynku pracy pracodawcy nie mają wyjścia – są skazani na taką drogę. W przeciwnym razie zostaną bez wykwalifikowanych pracowników, a tym samym bez perspektyw wzrostu.