ajbardziej przyszłościowe biznesy powstają nie w oparciu o czystą chęć zarabiania pieniędzy, ale o realną potrzebę. Firmy i produkty, które powstały, by zmieniać świat lub jakiś jego wycinek, często niosą za sobą prawdziwą historię; dzięki tej historii nabierają autentyczności, budując wokół siebie społeczność osób – klientów, użytkowników, współpracowników, fanów – dla których są więcej, niż tylko kolejnym wytworem biznesu.

Podobną historię tworzymy w Prowly. Zanim wspólnie z Sebastianem Przyborowskim założyłam firmę, prowadziłam swoją agencję public relations. Zespoły agencyjne, zgodnie ze swoją naturą obsługujące wielu klientów jednocześnie, muszą mieć możliwość wygodnej i płynnej wymiany informacji – od statusu działań po notatki w bazie mediów. To był rok 2013. Podczas gdy szerokorozumiany marketing czy sprzedaż miały już swoje dedykowane narzędzia – jak HubSpot czy Marketo – branża PR nadal korzystała z technologii stworzonych do zupełnie innych działań. Pakiet MS Office – Word, Outlook czy Excel – nie oferował analityki czy możliwości publikacji online, a przecież obecność w sieci jest dziś kluczem do efektywnej komunikacji.

Tak właśnie narodził się pomysł na Prowly. Dla swojej agencji potrzebowałam narzędzia, które z jednej strony pozwoli na tworzenie funkcjonalnych, nowoczesnych informacji prasowych, z drugiej natomiast zapewni wygodę i bezpieczeństwo w zarządzaniu bazą kontaktów. Do dziś szeroko stosowaną praktyką jest przetrzymywanie baz mediów w plikach xls, których warianty często liczą po kilka-kilkanaście kopii w jednym zespole czy agencji. Nie mogąc znaleźć gotowego rozwiązania, postanowiłam stworzyć swoje własne.

Projekt aplikacji skonsultowałam z klientami i znajomymi PR-owcami – okazało się, że nie tylko ja widzę taką potrzebę.

W krótkim czasie, na jednej kartce A4 powstał podstawowy szkic rozwiązania mającego pokryć wszystkie ówczesne potrzeby. Projekt aplikacji skonsultowałam z klientami i znajomymi PR-owcami – okazało się, że nie tylko ja widzę taką potrzebę; polska branża public relations była wyraźne gotowa na przyjęcie oprogramowania zbudowanego pod własne potrzeby. Jeszcze przed napisaniem pierwszej linijki kodu udało się także pozyskać pierwsze – skromne, ale jednak – finansowanie. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nad tym pomysłem naprawdę warto się skupić.

Pierwsza klikalna wersja Prowly pojawiła się na rynku w 2014 roku. Dzięki otwartym testom udało nam się zebrać sporo kluczowych informacji odnośnie tego, w którą stronę powinniśmy iść z dalszymi zmianami.

Cztery lata później jesteśmy jednym z bardziej rozpoznawalnych startupów w Polsce, choć nasz produkt – oprogramowanie dla branży PR – wydaje się dość niszowy. Zdobyte w 2016 r. dofinansowanie (4.5 mln złotych) pozwoliło nam powiększyć zespół do dwudziestu osób i przybliżyć marzenia o globalnej ekspansji. W tzw. międzyczasie wypuściliśmy kilka dużych aktualizacji oprogramowania, w dużej mierze opartych na sugestiach i uwagach użytkowników. Realizujemy projekty edukacyjne, jak Prowly Magazine czy Content Espresso, dzielimy się wiedzą w mediach i na konferencjach branżowych, a na naszym blogu pojawiają się chętnie czytani PR-owi i marketingowi specjaliści. I nadal jesteśmy tylko małym, rozwijającym się startupem.

To tylko część recepty na wzrost, jaką wspólnie wypracowujemy przez ostatnich kilka lat. Finalnie jednak kluczowy jest dobry, wynikający z potrzeb produkt – bez niego nawet najlepszy marketing na dłuższą metę będzie nieskuteczny i pozbawiony autentyczności, która w dzisiejszych czasach wydaje się być podstawą sukcesu.