Najczęstszym wyjaśnieniem dla zakładania własnej działalności jest potrzeba niezależności i bycia na swoim. W Polsce aktywnie działa ok. 1,8 miliona mikroprzedsiębiorstw. 30 procent ankietowanych Polaków (badanie przeprowadzone w ramach Światowego Raportu Amway o Przedsiębiorczości AGRE 2016) jest przekonanych, że ta liczba w ciągu najbliższych pięciu lat jeszcze się zwiększy.

Polska nie odbiega tu od tendencji panujących w całej Europie. Z cytowanego raportu wynika, że 74 proc. Europejczyków jest pozytywnie nastawionych do przedsiębiorczości, a o własnym biznesie najczęściej myślą osoby młode, przed 35. rokiem życia. O ile w Europie pewną część mikrofirm stanowią rodzinne interesy, rozwinięte przez poprzednie pokolenie i przekazane młodym, w Polsce dominują firmy rozwijane przez ich właścicieli od zera.

Mikrofirma to, zgodnie z definicją, przedsiębiorstwo zatrudniające nie więcej niż 9 osób, ale w rzeczywistości zdecydowanie przeważają wśród nich firmy jednoosobowe albo zatrudniające jeszcze jedną dodatkowa osobę. Do niedawna szczytem marzeń osób wchodzących na rynek pracy było zatrudnienie w korporacji. Taka praca dawała poczucie bezpieczeństwa, stabilizację i prestiż. Młodzi ludzie, którzy obecnie są na etapie poszukiwania pomysłu na życie, kierują się coraz częściej innymi wartościami. Rzadziej są gotowi na kompromisy, za to są przywiązani do idei samorealizacji i pracy, która jeśli nie będzie sama w sobie pasją, to przynajmniej pozwoli, aby życie prywatne nie było w pełni podporządkowane działalności zarobkowej. Bycie swoim własnym szefem, zachowanie niezależności, ale i możliwość wdrażania w życie swoich pomysłów na biznes, to powody, dla których trwa dobra koniunktura dla mikrofirm.

Tę tendencję widać także doskonale w sektorze sprzedaży bezpośredniej. Bo mikrofirmy, to nie tylko chętnie opisywane przez media startupy czy własne biznesy bazujące na pomysłach wykorzystania niszy rynkowej: czy to będzie catering dietetyczny czy ręcznie szyta konfekcja inspirowana folklorem. Dla wielu osób liczy się brak konieczności posiadania kapitału początkowego, minimalizacja ryzyka i współpraca z uznaną marką, a to wszystko oferują swoim współpracownikom firmy działające w sektorze sprzedaży bezpośredniej. Zapewne nie bez związku ze wspomnianymi trendami, obserwujemy w ostatnich latach wzrost liczby osób działających w sektorze. Większość z nich, bo aż 68 proc., to osoby w wieku od 18 do 44 lat. Dla sporej grupy to pierwszy własny biznes i szkoła przedsiębiorczości. Bo mikrofirma to samodzielność, ale i wyzwanie, któremu trzeba sprostać. Sprzedaż bezpośrednia przyciąga też coraz więcej osób wracających po przerwie na rynek pracy. Zakładają własną działalność, bo albo nie mogą, albo już nie chcą wracać do modelu życia narzuconego przez korporacje. Jako szefowi albo szefowej własnej mikrofirmy łatwiej im godzić pracę z życiem rodzinnym. Jest to także możliwość zdobycia wszechstronnego doświadczenia i rozwoju osobistego.

W Polsce z firmami z branży sprzedaży bezpośredniej współpracuje prawie 1 mln osób. Około jednej czwartej z nich stanowią osoby, które w ramach prowadzonej działalności utrzymują się ze sprzedaży bezpośredniej bądź też traktują ją jako źródło swojego stałego dochodu. Dla pozostałych jest to źródło dodatkowych wpływów do domowego budżetu, bądź też sposób na tańsze zakupy dla siebie i bliskich. Warto jednak podkreślić, że mikrofirmy, we wszystkich formach i branżach, są potęgą naszej gospodarki. Jak podaje PARP-a w Raporcie o stanie sektora MSP w Polsce z 2016 r., udział mikrofirm w tworzeniu polskiego PKB to aż 30,8 proc., dla porównania w przypadku dużych firm to niewiele ponad 23 proc. Bez znaczenia, więc czy prowadzona mikro działalność jest głównym źródłem utrzymania czy dodatkowym zajęcie, jest to sektor, który warto wspierać.