Michał Kanownik
Prezes Zarządu Związek Cyfrowa Polska

 

Dzisiejszy konsument zanurzony w trwającej cyfrowej rewolucji wie więcej o swoich możliwościach, precyzyjnie określa wymagania i doskonale zdaje sobie sprawę, jak zweryfikować jakość ofert dostępnych na rynku. Ale przede wszystkim domaga się nowych możliwości. A tych nie brakuje. Stały rozwój technologii osiąga zawrotne tempo i dostarcza kolejnych rozwiązań i usług. Biznes musi umieć na takie warunki odpowiedzieć i przystosować się do coraz bardziej wymagającego klienta, tworząc zupełnie nowe modele biznesowe.

Chcemy nowinek, napędzamy ich rozwój i konkurencję na rynku. Ten związek pomiędzy postępem technologicznym, oczekiwaniami konsumenta oraz rozwijającym się biznesem stale się zacieśnia, a wszystkie elementy pętli wymuszają na sobie stały rozwój.

Ciemniejsza strona postępu

To, że jesteśmy uczestnikami cyfrowej rewolucji, nie ulega wątpliwości. W 2017 r. na świecie było 4,5 mld aktywnych smartfonów, a do roku 2020 ma ich używać 60 proc. światowej populacji. Blisko 70 proc. Polaków regularnie korzysta z Internetu. Technologia zadomowiła się we wszystkich sferach naszego życia i skutecznie je ułatwia. Z poziomu smartfona zarządzamy naszymi finansami, podróżami, sterujemy wyposażeniem domu, robimy zakupy, zamawiamy jedzenie i kontrolujemy swoją kondycję. Wszechobecna sieć jest też coraz częściej domem dla młodych, innowacyjnych polskich firm. Niestety gdzieś na styku postępu technologii, rosnącego popytu i zaciętej konkurencji na nowoczesnym rynku, leży kolejny element tej układanki. Konsumenci i przedsiębiorcy narażeni są niestety na nowe niebezpieczeństwa ze strony przestępców, którzy szybko adaptują się do cyfrowej rzeczywistości. Świetnym przykładem są zyskujące popularność systemy płatności mobilnych ułatwiające korzystanie z usług bankowych i które stają się nowym celem wyłudzeń. Te natomiast nie dotyczą tylko osób indywidualnych. W listopadzie ubiegłego roku wykradziono informacje o blisko 500 milionach klientów znanej sieci hoteli – włączając numery seryjne ich paszportów czy dane o kartach płatniczych.

W 2017 roku aż 65 proc. firm w kraju zadeklarowało, że doświadczyło incydentu związanego z bezpieczeństwem cyfrowym. Stawką w tym wyścigu zbrojeń są nie tylko nasze pieniądze, ale i wrażliwe informacje, które w czasach gospodarki opartej na danych i rozwoju dziedzin, takich jak big data czy sztuczna inteligencja stanowią dobro równie cenne co dowolna waluta. Technologia ułatwia nasze życia, warto korzystać z niej jednak w sposób świadomy i bezpieczny. Co ważne, dotyczy to zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców.

Nie tylko konkurencja

Tak ważne jest zatem, aby na rynku pośród zabiegania o względy konsumentów, znalazło się też miejsce na edukowania ich w zakresie własnego bezpieczeństwa. Nowe usługi i kanały korzystania ze zdobyczy technologii oznaczają też powstanie nowych zagrożeń. Ważne, by użytkownicy wiedzieli o nich, szczególnie w czasach, gdy na szali nie leżą wyłącznie ich pieniądze, ale też wrażliwe dane, które są często równie cenne. To istotne, bo Polska jest w samym sercu tych przemian, a konsumenci, biznes i rządzący grają do jednej bramki. Polacy to konsumenci otwarci na postęp. Bardzo entuzjastycznie podchodzimy do technologii i coraz chętniej wydajemy pieniądze na nowinki. Smartfony zaś na dobre zadomowiły się w naszych kieszeniach. Nasz rynek biegnie w czołówce innowatorów w regionie i jest kolebką wielkich talentów i pomysłów. W głośnych ostatnio słowach premiera o Polsce jako potencjalnej dolinie krzemowej naszego regionu nie ma przesady. Jeśli państwo zadba również, by administracja publiczna była gotowa na uwolnienie potencjału cyfrowej rewolucji w sposób bezpieczny i świadomy oraz stworzy warunki dla dalszego rozwoju innowacyjnego biznesu w naszym kraju, wszyscy w pełni skorzystamy na trwających przemianach, w których wspólnie bierzemy udział i które kształtujemy.