Czy świadomość osób odpowiedzialnych za BHP dotycząca zagrożenia wybuchami systematycznie rośnie? Czy nakłady finansowe kierowane na bezpieczeństwo w tym zakresie stopniowo się zwiększają?

Świadomość właścicieli zakładów przemysłowych oraz osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo techniczne na ich terenie do niedawna była dość skromna. W mojej ocenie, sytuacja ta się poprawia, co jest bardzo pożądaną zmianą. Problemem są jednak słabe źródła pozyskiwania informacji dotyczących zagrożeń i powiązana z tym niska „jakość” świadomości. Na rynku dostępnych jest sporo szkoleń, których wartość merytoryczna pozostawia – niestety – sporo do życzenia. Równocześnie do tej pory nie została stworzona żadna państwowa instytucja, która odpowiadałaby za kontrolę i np. certyfikację firm oferujących szkolenia i opracowania w tym wąskim sektorze obarczonym jednak sporym ryzykiem wystąpienia zagrożeń.

Środki na poprawę bezpieczeństwa - w tym bezpieczeństwa wybuchowego - rosną, jednak problemem jest efektywność ich wydatkowania. Przykładowo: niewłaściwie przeprowadzona ocena ryzyka może w sposób nieuzasadniony podnieść koszty zabezpieczenia instalacji przed wybuchem. Dzieje się tak, gdy osoba wykonująca takie opracowanie nie ma wystarczającej wiedzy w tym zakresie. Woli więc przeszacować ryzyko niż go nie doszacować, co zaś wiąże się z większymi nakładami na różnego typu zabezpieczenia. Myślę, że w tym obszarze można jeszcze dużo poprawić i tym samym sukcesywnie i zdroworozsądkowo podnosić bezpieczeństwo nowych i już wybudowanych instalacji.

Jakie metody i narzędzia stosować, aby tę wiedzę propagować i poszerzać?

Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Kilka lat temu doszliśmy do wniosku, że brak jest w naszym kraju konferencji o randze międzynarodowej, w ramach której praktycy mogliby wymieniać się doświadczeniem z międzynarodowymi ekspertami. Na tej bazie stworzyliśmy Międzynarodową Konferencję INDEX. Kolejnymi krokami w naszej strategii szerzenia wiedzy są szkolenia oraz testy wybuchowości produktów realizowanych dla konkretnych zakładów przemysłowych. Dzięki temu użytkownicy instalacji zagrożonych wybuchem mogą naocznie poczuć jak niebezpieczny jest ich produkt oraz zapoznać się z zabezpieczeniami, które niwelują skutki takiego wybuchu.

Z jakimi najbardziej spektakularnymi wypadkami mieli Państwo do czynienia i jakie wnioski płyną z tych wypadków?

W przypadku niniejszego pytania chciałbym zachować wstrzemięźliwość, ponieważ każdy wypadek to ogromna tragedia ludzka zarówno dla pracowników jak i właścicieli zakładu. Pamiętam jednak pewne spotkanie sprzed wielu lat u producenta elementów drewnianych wykorzystywanych – w późniejszym etapie – do produkcji mebli. Stan instalacji był w opłakanym stanie, a procesy tam przeprowadzane bardzo niebezpieczne. W trakcie spotkania i próby zwrócenia przeze mnie uwagi na zastany stan usłyszałem: „Niech Pan nie straszy – działamy wiele lat i nigdy nic się u nas nie wydarzyło”. Następnego dnia przeczytałem informację, że dokładnie w tym zakładzie był wybuch, który zniszczył większość urządzeń produkcyjnych i doprowadził do spalenia ponad połowy hal produkcyjnych.

W jakich najbardziej niecodziennych warunkach Państwo pracowali i jakie najdziwniejsze miejsca zabezpieczali?

Odpowiedź na to pytanie to „temat-morze”, szczególnie, że zabezpieczamy nie tylko instalacje pyłowe, ale również gazowe. Jeżeli chodzi o najbardziej spektakularne warunki pracy to myślę, że takim przykładem była budowa dużej, kompletnej instalacji zagrożonej wybuchem w Dubaju. I nie chodzi tu o możliwość pobytu w tym pięknym i nowoczesnym mieście lecz przede wszystkim o wymagania związane z ekstremalnymi temperaturami, a także pracę naszych własnych służb montażowych. Najdziwniejsze miejsce? Myślę, że był to producent wyposażenia łazienek i bardzo nietypowe zagrożenia związane z możliwością wybuchu mieszaniny hybrydowej czyli palnych i wybuchowych pyłów wymieszanych z niebezpiecznymi oparami.