Kobieta jako przedsiębiorca czy możemy stworzyć portret psychologiczny business-woman w Polsce?

Każda kobieta działająca w polskim biznesie jest inna i ciężko o stworzenie jednolitego obrazu. Te, które jednak zdecydowały się założyć własną firmę, najczęściej bazują na swoich zainteresowaniach, pasjach. I takich obszarach działają. Z tego więc powodu jest nas więcej w segmencie mikroprzedsiębiorstw. Jeżeli miałabym dokonać próby scharakteryzowania modelu przywództwa reprezentowanego przez kobiety, to z pewnością byłby to model oparty o cechy takie jak otwartość na współpracę, umiejętność budowania relacji, oryginalność, kreatywności i elastyczność.

To, co często nas odróżnia od mężczyzn – szczególnie jeżeli chodzi o pokolenie X – to mniejsza skłonność do ponoszenia ryzyka, głównie wtedy, gdy mamy rodzinę. Mężczyźni, w myśl zasady „think big”, zakładając małą firmę mają już wizję ogólnopolskiego lub nawet światowego sukcesu. By się to ziściło są w stanie zaciągnąć duże zobowiązania finansowe. Kobiety są bardziej zachowawcze. Wielokrotnie zastanowią się zanim zaproszą do współpracy inwestora lub wezmą kredyt. Być może wynika to z faktu, że kobiety myślą bardziej odpowiedzialnie, ostrożniej patrzą na kwestie finansowe, dostrzegają więcej ryzyk i zabezpieczają się na wypadek negatywnych scenariuszy.

Czy kobiecie w biznesie jest łatwiej bądź trudniej niż mężczyźnie czy też płeć nie ma absolutnie żadnego znaczenia?

Płeć w biznesie przestała już odgrywać znaczącą rolę. Najważniejsze są kompetencje, doświadczenie, wizja, kreatywność i organizacja pracy. Jedynym momentem, kiedy ta różnica jest mocno widoczna, jest urodzenie dziecka i czas urlopu macierzyńskiego. To często spowalnia rozwój kobiecych karier, szczególnie w świecie korporacji.

Choć kobieta prowadząca własną firmę może cieszyć się większą elastycznością pracy, to w przypadku urodzenia dziecka, nie może sobie pozwolić na typowy urlop macierzyński, czyli odcięcie się od pracy zawodowej na np. 6 miesięcy. Bizneswoman wraca do pracy, przynajmniej na „poł etatu”, zaraz po urodzeniu dziecka. Wyjątkiem jest sytuacja gdy jej firma jest już na tyle duża, że ma odpowiedniego sukcesora. W przypadku mikro i małych firm, przedsiębiorczynie są jednak zdane tylko na siebie.

Oczywiście, pomyślne przejście przez okres po urodzeniu dziecka jest w dużej mierze kwestią odpowiedniej organizacji oraz podzielenia się obowiązkami z drugim rodzicem. Nie jest to łatwe, ale możliwe do zrealizowania. Nie mam wątpliwości, że kobietom, którym z sukcesem udaje się łączyć macierzyństwo z prowadzeniem biznesu i wielką karierą, należy się medal.

Wiele kobiet nie czuje się jeszcze zbyt pewnie na trudnym rynku biznesowym. Jak przekonać kobiety, że są równym partnerem biznesowym dla mężczyzn?

Musimy popracować nad zmianami swoich przekonań dotyczących nas samych i świata, tego co możemy, chcemy... Wszelkie bariery są w naszym umyśle. Jeżeli rozejrzymy się wokół to zobaczymy, że nadal w naszym społeczeństwie pokutuje pewien schemat dotyczący roli kobie. Tego, co im wypada, jakie powinny być, jak powinny wyglądać itd. Jako Sukces Pisany Szminką, szkoląc kobiety, zawsze zaczynamy pracę od warsztatu dotyczącego budowania poczucia własnej wartości i przełamania przeświadczenia, że coś „nie jest dla nas”.

Jak zachęciłaby Pani kobiety, które jeszcze są niezdecydowane i nadal się wahają, do porzucenia etatu i otwarciu własnej firmy bądź wejściu na rynek franczyzy?

Pierwsza sprawa – róbcie to, co lubicie, to w czym czujecie się dobrze. A wtedy, jak mówił Konfucjusz, „nie przepracujecie, żadnego dnia w życiu”.

Po drugie – korzystajcie z wcześniejszego doświadczenia zdobytego w korporacji. Z umiejętności prowadzenia projektów, opracowania i wdrożenia strategii, delegowania. W małej firmie, ze względu na zbyt duży natłok obowiązków, można zatracić się nieco i skończyć z syndromem „Zosi Samosi”, co może negatywnie wpłynąć na możliwość rozwoju firmy.

Na koniec sprawa najważniejsza – model biznesowy i analiza finansowa. To absolutna podstawa. Zanim więc otworzymy działalność musimy wiedzieć jak nasz pomysł skomercjalizować czyli na czym dokładnie będziemy zarabiać. Następnie usiądźmy z kalkulatorem i wszystko spokojnie policzmy - oszacujmy jak duża inwestycja jest potrzebna na start, kiedy się zwróci i jakie przychody będziemy generować.

Otworzyć firmę i zbankrutować jest naprawdę bardzo łatwo. Trudniej przetrwać, na coraz bardziej wymagającym rynku w Polsce.

Jakie są według Pani największe bariery do przełamania przy starcie własnej firmy? Czy Pani napotkała w swoim biznesie na trudne chwile, a jeśli tak, to jak sobie Pani z nimi poradziła?

Największe bariery są w sferze administracyjno-prawnej. Zakładanie spółek nie wygląda w rzeczywistości tak, jak opisują to przedstawiciele administracji, sposób rozliczeń podatkowych zostawia wiele do życzenia, a sprawy sporne rozwiązuje się latami. Co więcej, w Polsce wiedza na temat prawa patentowego i własności intelektualnej jest na bardzo niskim poziomie, co powoduje zbyt częste naruszenia i kradzieże. Polacy nie zadają sobie sprawy, że kradzież roweru czy samochodu jest porównywalna z zawłaszczeniem znaku towarowego jakim jest np. Sukces pisany Szminką czy Bizneswoman Roku. Właśnie z takimi naruszeniami nasza firma ma najwięcej wyzwań i bardzo często musimy korzystać z usług wyspecjalizowanych kancelarii prawnych.

Co do przełamania się przy starcie… Zakładając, że posiadamy wymagane kompetencje i pomysł na biznes, to myślę, że największą przeszkodą jest i będzie sfera psychiczna. Lęk przed nieznanym, lęk przed ryzykiem finansowym. Jeśli poradzimy sobie sami ze sobą i dobrze przygotujemy się do zmiany, np. zabezpieczymy finansowo, to przełamanie się i „pójście” za marzeniami będzie łatwiejsze. Im dłużej będziemy prowadzić firmę tym łatwiej będzie nam pogodzić się z myślą, że działamy na własny rachunek czyli z jednej strony ryzykujemy własne pieniądze, ale z drugiej posiadamy niezwykłe, nielimitowane, możliwości zarobkowania.