Adam Dębowski
Psycholog biznesu, doradca strategiczny, autor trzech książek i bloga psychologiastrategiczna.pl

 

Założenie swojego biznesu niejednokrotnie wiąże się ze sporą zmianą. I szczerze, to wymaga marzycielskiej odwagi albo głupoty. Marzycielskiej odwagi, aby zaryzykować, aby wziąć na siebie odpowiedzialność za decyzje i dzięki marzeniom mieć nadzieję, że się uda. Głupoty, ponieważ na większości spraw się nie znamy i liczymy, że nam się uda. Jest jeszcze trzecie źródło – panika. Panicznie nie chcemy pracować w korporacji, a musimy mieć z czego żyć. Chwytamy się więc szansy i myślimy, że nie utoniemy. Do jakiej grupy ja się zaliczałem, gdy startowałem? Ten drugiej. Byłem naiwny i trochę głupi. Ale dzięki odwadze oraz ciągłemu uczeniu się, prowadzę firmę od 2007 roku. W głupocie nie pobyłem (mam nadzieję) zbyt długo, ponieważ w chwili, gdy zacząłem marzyć, a marzenia przekładać na wyliczenia w excelu i tworzyć następnie konkretne rozwiązania, zaczęli pojawiać się klienci. Jednak w 2012 roku znów zgłupiałem. Przestałem patrzeć wokół, przestałem wprowadzać zmiany, innowacje i konkurencja mnie wyprzedziła. Zawsze, gdy tetryczałem, gdy zbyt długo stałem w miejscu, były tego negatywne efekty.

Obserwując swój biznes, a także firmy, którym doradzam i które szkolę, widzę że są trzy rodzaje prowadzenia własnego biznesu:

1.0: Gdy „tyramy” całe dnie, ciężko przez lata robimy to samo, aby przetrwać. Jesteśmy rzemieślnikami w swojej branży.

2.0: Gdy patrzymy na firmę jak na biznes, mamy strategię działań, plan, budżety, cele, wizje, promocje, strategię sprzedaży. Jesteśmy profesjonalistami, którzy stają się biznesmenami świadomie budującymi przewagę konkurencyjną.

3.0: Gdy szukamy innowacji, wyprzedzamy trendy, tworzymy nietypowe rozwiązania w naszej branży, wyprzedzamy konkurencję. Jesteśmy innowatorami, którzy zmieniają rynek.

4.0: Gdy kreujemy rynek, gdy wykorzystujemy najnowszą technologię, aby tworzyć niestandardowe rozwiązania, wykraczające poza pierwotną branżę.

Często zaczynamy od 1.0, ale nie możemy być w nim zbyt długo, ponieważ nie przetrwamy. Odpowiednie podejście do zmian, ewolucji, jest podstawowym tematem w psychologii strategicznej – tak po 12 latach działalności nazwałem to, czym się zajmuję i czym muszą zajmować się także właściciele firm. Nie muszą być psychologami, ale muszą znać psychologię strategiczną, która daje wiedzę, jak przełożyć kluczowe mechanizmy umysłu na osiąganie strategicznych celów biznesowych. Do tego przydatna jest zasada jeża, którą stworzył mistrz doradztwa biznesowego, Jim Collins (swoim klientom zawsze opowiadam, że oprócz moich książek, jeśli chcesz robić biznes, musisz przeczytać wszystkie książki Jima Collinsa). Zasada jeża polega na znalezieniu odpowiedzi na trzy pytania: 1. W czym mogę być najlepszy? (Co umiesz najlepiej? Czego możesz się najlepiej nauczyć?) 2. Co sprawia mi największą radość, daje najwięcej energii, co jest największą pasją? 3. Na czym mogę zarobić najwięcej? Celem jest znalezienie punktów wspólnych w tych trzech odpowiedziach.

I te trzy pytania musimy zadawać sobie minimum raz do roku, a w dynamicznych branżach raz na kwartał. Musimy zadawać je w kontekście siebie samego oraz całej firmy. Nieustanne poszukiwanie tych odpowiedzi chroni nas przed wypaleniem i konkurencją.