Z dekady na dekadę liczba kobiet niezależnych finansowo wzrasta, wciąż jednak to kobiety stanowią najbardziej ubogą część naszego społeczeństwa.

Czy dlatego, że pracują mniej? Nie zawsze. Czy może dlatego, że mają mniejsze kompetencje niż mężczyźni? Nie, coraz częściej mają większe.

Jest wiele powodów, dla których kobiety są uboższe od mężczyzn, od uwarunkowań kulturowych począwszy na psychofizycznych kończąc. Jednym z nich, nad którym pochylę się dziś, jest stosunek kobiet do pieniędzy. Ich przekonania na temat pieniędzy, sposób w jaki o nich myślą.

Gdy rozmawiam z kobietami o sukcesach, pieniądzach i bogactwie, część z nich dziwi się, z jaką łatwością przychodzi mi stwierdzenie, że sukces i bogactwo są dobre!

Niektóre zostały wychowane w rodzinach, w których o ludziach zamożnych mówi się z pogardą jako osobach nieuczciwych, kombinatorach, etc. Jednak czy to faktycznie jest prawdą?

Czy fakt, że ktoś zarobił znaczą ilość pieniędzy, naprawdę oznacza, że jest oszustem? Złodziejem? Człowiekiem „pustym”, za którym nie stoją żadne inne wartości, tylko chciwość i próżność? Owszem, znam wielu ludzi, którzy są milionerami, a ich „wielkość” można dostrzec jedynie wtedy, gdy staną na swoich portfelach. Znam też jednak wielu ludzi, którzy nie zarabiają więcej niż średnią krajową i potrafią być równie przykrzy, wyniośli, płytcy i próżni. Potrafią oszukiwać, kraść i wykorzystywać innych do swoich celów. To nie ilość pieniędzy jaką posiadamy decyduje o tym, kim jesteśmy, ale nasze wartości!

Pieniądze jedynie mogą bardziej wyeksponować to, kim już jesteśmy. Jeśli jestem szlachetną kobietą, to z dużą ilością pieniędzy będę zamożną, szlachetną kobietą. Jeśli jestem złośliwą zołzą, to z dużą ilością pieniędzy będę po prostu zamożną, złośliwą zołzą.

Pieniądze jedynie to wyeksponują!

Zastanówmy się, co nasi rodzice przekazali nam na temat finansowego bogactwa? Jakie przekonania na ten temat siedzą w naszej głowie? Kilka z nich przytoczę poniżej, być może to one – niepoddane refleksji, stały się już twoją prawdą?

Przekonanie: pieniądze są źródłem zła.

Czego więc źródłem jest brak pieniędzy? Dobra? Powiedzmy zbierającym na operację dla bliskich, której nie są w stanie sfinansować z własnych środków, że pieniądze są źródłem zła. Idźmy do apteki i zobaczmy, jak niektórzy ludzie, najczęściej starsi, rezygnują z zakupu przepisanych im lekarstw, ponieważ nie starcza im na nie pieniędzy. Pomyślmy o tych kobietach, które są w domu poniżane, wykorzystywane, a nawet katowane, które nie mają dokąd pójść i godzą się na życie w charakterze ofiary, ponieważ nie mają pieniędzy. W bogatych domach takie sytuacje również mają miejsce, jednak jest ich zdecydowanie mniej, a w przypadkach kobiet niezależnych finansowo występują niezwykle rzadko.

Jak wiele przypadków oddawania dzieci do tzw. okien życia spowodowanych jest brakiem pieniędzy i możliwości zaopiekowania się noworodkiem przez kobietę, która decyduje się na tak desperacki krok?

Posiadanie pieniędzy może być źródłem wolności wyborów, środków na ekscytujące i edukacyjne podróże, spełnianie pasji. Pieniądze mogą być źródłem pomocy innym w spełnianiu ich marzeń bądź też nawet w codziennym życiu. Zwłaszcza wtedy, kiedy chcemy wesprzeć osobę poruszającą się na wózku inwalidzkim w dostosowaniu mieszkania do jej potrzeb.

Na własne oczy widziałam, w jakich warunkach przychodzi chorować na nieuleczalną chorobę komuś, kogo rodzina może pozwolić sobie na zatrudnienie pomocy w kąpaniu, rehabilitacji i codziennej opiece nad nim. Widziałam również łzy, panikę, cierpienie i bezradność kobiety opiekującej się nieuleczalnie chorym mężem, której nie stać było na to, aby zapewnić sobie fachową pomoc w tym obszarze. Chcąc opiekować się nim w domu i pozwolić mu umrzeć we własnym łóżku, nadwyrężała swoje własne ciało i psychikę do granic możliwości.

Kiedy przebywał w szpitalu kilkaset kilometrów od domu, nie mogła mu towarzyszyć codziennie i wspierać go dobrym słowem, obecnością i swoją miłością, ponieważ nie stać jej było na nocleg poza domem. Przebywał w sali wśród innych cierpiących ludzi, bez szansy na ciepły dotyk dłoni swojej żony, z którą przeżył ponad 50 lat…

Dlatego myślę, że pieniądze mogą być źródłem dobra. Są ludzie, którzy powtarzają jak mantrę: „Pieniądze szczęścia nie dają”. Ja wtedy pytam: „A brak pieniędzy daje?”. Nie o szczęście w tym wszystkim przecież chodzi, ale o możliwości, które masz wtedy, gdy je posiadasz.

Mówi się, że „zdrowia i mądrości nie kupisz”. Jest jednak tak, że posiadanie pieniędzy pozwala na kupowanie zdrowszej, ekologicznej żywności, na lepszą, sprawniejszą opiekę medyczną, za którą, bądź co bądź, w Polsce trzeba słono zapłacić. Pieniądze umożliwiają edukację na najwyższym poziomie, naukę języków obcych, uprawianie sportów, większe bezpieczeństwo oraz zapewnienie szeregu innych potrzeb, które są dobre i szlachetne.

Przekonanie: w Polsce trudno jest odnieść sukces.

Trudno w porównaniu z jakim innym miejscem? W jakim innym kraju jest łatwo? Czy to przypadkiem nie jest wymówka? To prawda, że rząd naszego kraju nie uprawia polityki szczególnie wspierającej małe i średnie przedsiębiorstwa. To prawda, że składki ZUS mogą nie zagwarantować ludziom godnej emerytury. Faktem jednak jest, że żyjemy w kraju, który wciąż się rozwija. Niewiele osób ma odwagę rozpocząć swój własny biznes właśnie z powodu wyżej wymienionego przekonania, co może być szansą dla tych, którzy są wolni od tego przekonania. Mnóstwo jest pomysłów, które zostały sprawdzone za granicą i można je zwyczajnie przenieść na nasz rynek, z czego wielu przedsiębiorców korzysta.

Kiedy zakładałam swoją działalność gospodarczą w wieku 18 lat od razu płaciłam pełną składkę ZUS. Nie było wtedy „promocji”: płać tylko ubezpieczenie zdrowotne, nie było inkubatorów przedsiębiorczości, które wspierały w rozwoju, udostępniały powierzchnię biurową w preferencyjnych cenach. Nie było dotacji z Unii Europejskiej, Internetu, w którym można by było stawiać pierwsze kroki bądź przeczytać, jak założyć działalność gospodarczą, gdy się nie ma jeszcze pojęcia, czym różni się VAT od PIT.

Dziś Polska jest doskonałym miejscem do prowadzenia swojego biznesu.

Przekonanie: kobiety nie znają się na biznesie i inwestowaniu.

Kobiety znają się na tym, na czym decydują się poznać. Jeśli czynią z mężczyzny mędrca, który jako jedyny jest w stanie prowadzić biznes, zarządzać zespołem, sprzedażą, produkcją, finansami to automatycznie ustawiają się w roli asystentki. To oczywiste, że w tym zawodzie będą zarabiały mniej. Aby znać się na inwestowaniu trzeba się nim interesować. Mężczyźni to robią, dlatego mają na ten temat wiedzę. Jeśli kobieta zdecyduje się na to, aby zamiast przebywać na portalach społecznosciowych i plotkarskich posiąść wiedzę z zakresu inwestowania, będzie ją miała.

Przekonanie: kobiety powinny zajmować się domem, a nie karierą. Obowiązkiem kobiety jest dbanie o dzieci, a mężczyzna powinien zarabiać na potrzeby całej rodziny.

Być może w epoce kamienia łupanego taki podział spełniał swoją rolę. Z biegiem czasu jednak różnice ról męskich i kobiecych coraz bardziej się zacierały i ten proces wciąż postępuje.

Jestem przekonana, że obowiązkiem obojga rodziców jest dbanie o dzieci, wychowywanie ich i też obowiązkiem ich obojga może być zarabianie na potrzeby rodziny. Dzieci potrzebują w swoim rozwoju zarówno mamy, jak i taty. Mężczyzna ma w sobie pokłady umiejętności i miłości, aby zaopiekować się nawet najmłodszymi dziećmi. Zwłaszcza wtedy, gdy matka dziecka mu na to pozwoli. To mężczyzna może pokazać dziecku świat od tej strony, od której nie będzie mogła zrobić tego najbardziej oddana mama. Tata będzie mógł pokazać dziecku życie ze swojej perspektywy, ponieważ to właśnie mężczyzna stanowi podstawę kształtowania w dzieciach silnego ego i nabywania umiejętności społecznych. Przesada w żadną stronę nie jest wskazana. Czy to naprawdę wspaniały pomysł, aby mężczyzna pracował za dwoje i jedyne co wnosił do domu, to pieniądze? W jednej z wypowiedzi pewnego mężczyzny, który korzystał z urlopu tacierzyńskiego, przeczytałam, że to wspaniałe uczucie nie tylko „mieć” rodzinę, ale również „być” rodziną. Jestem zwolenniczką rodziny, w której każdy może spełniać się zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej.

Niektórzy mówią, że psycholodzy biją na alarm, że matki mają pozostać w domu dla dobra psychicznego dzieci i nie wracać do pracy. Zawsze kiedy słyszę ten argument przypominają mi się wszystkie te psycholożki, które znam osobiście. Każda, powtarzam, każda z nich, pomimo że ma dzieci, pracuje zawodowo!

Uleganie temu przekonaniu, że kobiety rolą jest zajmować się domem, a mężczyzny zarabiać pozwala się w Polsce rozwijać przemocy ekonomicznej. Są kobiety całkowicie uzależnione od łaski mężczyzny, co powoduje sytuacje patologiczne. Przodujemy w niechlubnych statystykach. W Polsce, gdzie kobieta stawiana jest na piedestale życia rodzinnego, gdy dojdzie do rozwodu staje przed murem. To w Polsce jedynie 13 proc. zasądzonych alimentów spływa na konto powódki. To w Polsce kobieta, która przez lata słyszała, że nie powinna pracować nagle staje przed wyzwaniem samodzielnego utrzymania siebie i dzieci.

Każdy człowiek na miarę swoich możliwości powinien być samodzielny finansowo. Bez względu na płeć.