Iwona Blecharczyk
Od ośmiu lat prowadzi tira. O swojej pracy opowiada na YouTubie, gdzie mówi o sobie Trucking Girl
Fot.: Artur Mulak

 

Świat kierowców tira zdominowany jest przez mężczyzn. Jak to się stało, że zostałaś kierowcą ciężarówki?

Nie czułam się dobrze w mojej ówczesnej pracy. Pracowałam jako nauczycielka w szkole podstawowej. Męczyła mnie ta praca, nie dawała spełnienia a poczucie straty czasu i marnowania życia. Postanowiłam wrócić do jazdy. Wrócić, bo już w trakcie studiów jeździłam jako kierowca busa pasażerskiego na trasach międzynarodowych. Ale tym razem chciałam robić to zawodowo. Zrobić szkolenia, zdać egzaminy i być kierowcą zawodowym.

Ważne jest, aby w karierze zawodowej podążać za swoim powołaniem. Czy od zawsze wiązałaś swoją przyszłość z byciem za kierownicą?

Nie. Jestem pierwszym kierowcą zawodowym w rodzinie i nie miałam pojęcia z czym wiąże się ten zawód. Wiedziałam tyko jedno – chce jeździć wielką ciężarówką. Zwiedzać, zarabiać, być wolna i niezależna.

Stereotypy – nie da się ukryć, że swoją postawą wiele ich obalasz. Często spotykasz się ze stwierdzeniem, że tir to nie miejsce dla kobiety?

Nie. W środowisku truckerskim jest już tak dużo kobiet, że kierowcy przekonali się do nas. Każdy zna jakąś dziewczynę, która jeździ na tirach. Jeżeli ktoś mówi, że dziewczyna się do tego nie nadaje, najprawdopodobniej nie jest z transportu.

Kobiety często ustawiają sobie poprzeczkę bardzo wysoko: życie prywatne, rodzina, kariera zawodowa. Czy to wszystko da się pogodzić?

To bardzo trudne zadanie. Mnie póki co nie udaje się złapać wszystkich tych srok za ogony. Ale znam dziewczyny, które wyszły za mąż, urodziły dzieci i po roku wróciły do jazdy. Już na krótkich krajowych trasach, by codziennie spać w domu. One są dowodem na to, że kobieta potrafi wszystko pogodzić.

Co poradziłabyś kobietom, które nie czują satysfakcji ze swojej pracy?

Uważam, że każdy człowiek ma jakieś powołanie. Coś, do czego jest stworzony. Musi „tylko” to odkryć. To jest chyba klucz do szczęścia. Jeżeli odnajdzie – to wszystko idzie z góry i nie trzeba podpowiadać. Jeżeli kobieta nie spełnia się w pracy, poradziłabym skierowanie całej siły na szukanie tej rzeczy, którą uwielbia robić. W której nie czuje ciężaru pracy. Potem tylko trzeba znaleźć, jak jeszcze na tym zarabiać. To – paradoksalnie nie powinno być już takie trudne, bo ludzie pracujący z pasją, w naturalny sposób pociągają za sobą ludzi. W końcu swoją wolność i niezależność trzeba sobie wykupić.