Wokół kobiecej intuicji narosło wiele mitów. Często słyszymy, że to właśnie jej zazdroszczą nam mężczyźni. Czy kobieca intuicja w ogóle istnieje?

Temat intuicji jako zjawiska jest niebywale interesujący z uwagi na różnorodne badania i obserwacje pochodzące już nie tylko z zakresu psychologii, lecz obszarów interdyscyplinarnych. Niemniej w kontekście tego materiału bardzo zawężę moje wypowiedzi, by sprostać wymaganiom kontekstu i odbiorców. W pierwszym pytaniu kryje się kilka wątków: czy w ogóle intuicja istnieje, czy jest mitem? Czy istnieje intuicja kobieca? Czy mężczyźni zazdroszczą kobietom intuicji?

Po kolei – najpierw czym jest to, co ma istnieć lub nie, być kobiece i ewentualnie stanowić obiekt męskiej zazdrości. Intuicja to, najprościej rzecz ujmując, umiejętność korzystania z ogromnej części wiedzy osobistej, bez udziału świadomych procesów poznawczych. Jeszcze prościej – umiejętność podświadomego i automatycznego zastosowania wniosków z wcześniejszych doświadczeń. Skąd się bierze? Głównie z refleksji i analizy wydarzeń i własnego w nich udziału. Jeśli jest ona w miarę krytyczna i racjonalna, czyli oparta na definicji własnych start i korzyści, to powstają z tego wnioski i ocena. Pozytywna oznacza „powtarzać takie zachowanie”, negatywna – „unikać”. Wszystko jest zapisywane jako algorytm postępowania wywoływany w pewnych warunkach – podobnych do tych, które towarzyszyły powstaniu skryptu poznawczego, czyli ów wzoru działania.

Czy potrafią to tylko kobiety? Na pewno nie. Skąd zatem mit, że tak właśnie jest? Pewnie stąd, że powyższy proces analityczny można przedstawić bardziej kolokwialnie jako pospolite „dzielenie włosa na cztery”. I to, że kobiety „mielą” spostrzeganą rzeczywistość znacznie bardziej niż mężczyźni, zwracają uwagę na więcej szczegółów, „szukają dodatkowego dna” powoduje, że częściej podświadomie zapisują całe pakiety takich informacji. Czy mężczyźni tego zazdroszczą? Myślę, że jeśli w ogóle mówić o zazdroszczeniu intuicji, to tylko w kategoriach jej wymiernych efektów, jeśli w ogóle są i można je przypisać temu, a nie innemu czynnikowi. Zakładam, że mężczyzn, którzy podejmują w życiu słuszne decyzje nie zajmuje analizowanie, co jest źródłem tych wyborów. Ta grupa nie ma także czego zazdrościć kobietom w zakresie intuicji, jeśli nie daje ona nic więcej poza efektywnością działania, którą oni też osiągają. Sytuacja zapewne wygląda inaczej u mężczyzn, którzy sukcesów nie osiągają. Ci jednak prawdopodobnie zazdroszczą wielu rzeczy i nie tylko kobietom. Podobnie jak kobiety bez sukcesu. Wszystko bowiem rozgrywa się na poziomie efektywności działania i osiągania satysfakcjonujących rezultatów lub ich braku. Intuicja w osiągnięciu sukcesu towarzyszy i mężczyznom, i kobietom. Nie jestem zwolenniczą stawiania granicy płciowej – są faceci ze świetnym wyczuciem biznesu i tacy, którzy się z tą wrażliwością minęli, i tak samo jest z kobietami. Różnice w tym względzie są między ludźmi, między jednostkami, a nie między płciami.

Słownikowa definicja mówi, że intuicja to zdolność dotarcia do bezpośredniej wiedzy bez udziału rozumu. Czy istnieją badania, które obalają istnienie szóstego zmysłu?

Szóstym zmysłem to można dziś nazwać telepatię lub telekinezę, ale na pewno nie intuicję. Jesteśmy nieco bardziej zaawansowani w neurobadaniach niż miało to miejsce 100 lat temu, choć zasadnicza część wiedzy jeszcze przed nami. Intuicja, której psychologiczna definicja jest nieco inna niż ta w pytaniu i którą w najprostszej formie przywołałam już w pierwszej wypowiedzi, jest efektem regularnego procesu analizy dobrze posegregowanej wiedzy, z tym że proces identyfikowania wniosków, a zatem i podpowiedzi do działania, jest nieświadomy. Im więcej się wie o sobie, o innych i o świecie, z którym się obcuje oraz o własnych relacjach z tym światem, tym obficiej karmi się intuicję. A ona w zamian się odwdzięcza. Podkreślam jednak, że skuteczność intuicji jest zależna od jakości (mądrości) wiedzy osobistej, na bazie której powstaje. Mitem z pewnością jest bowiem stwierdzenie, że intuicja jest zawsze dobra. Intuicja u jednych jest, u innych jej nie ma, tak samo jak u jednych jest niezawodna i dla nich korzystna, a u innych dla nich samych zabójcza i okrutna.

Skoro intuicja jest czymś wymyślonym, jak wytłumaczyć, fakt, że kobiety odnoszą spektakularne sukcesy w biznesie?

Po pierwsze, absolutnie nie jest czymś wymyślonym. Po drugie, jest tylko komponentem sukcesu, zarówno w biznesie, jak i życiu prywatnym. Sukces to bardzo złożone i jeszcze bardziej subiektywne zjawisko.

Jakie cechy kobiece (skoro nie intuicja) mają wpływ na sukces w biznesie?

Na sukces w biznesie ma wpływ bardzo wiele cech i nie są wcale kobiece. Nie są też męskie. Po prostu są, to znaczy jest pewna grupa cech, postaw, wartości, które są związane z sukcesem w życiu i w równym stopniu dotyczą obydwu płci. Podstawą zawsze jest świadomość siebie i celu, czyli umiejętność zdefiniowania, kim się jest lub kim by się chciało być, co jest dla kogoś dobre, a co złe, co mu przyniesie szczęście i radość, a co poczucie bylejakości. Można to nazwać samoświadomością. Jak już się te podstawowe rzeczy wie, trzeba ustalić, gdzie się je znajdzie i jak to zrobić, a potem konsekwentnie realizować działania w tym kierunku, czyli być wytrwałym i zdeterminowanym, inaczej mówiąc, zorientowanym na cel, czy bardziej potocznie: nie odpuszczać sobie, nie zrażać się przeszkodami, próbować na wiele sposobów, różnymi drogami, nie przypisywać porażek tylko sobie. To najlepszy, prosty w formie, acz trudny w realizacji przepis na sukces i dla chłopca, i dla dziewczynki. Wystarczy przeanalizować tych, którzy sukces osiągnęli, by się przekonać, że u podstaw ich osiągnięć leży powyższy algorytm. Metody, techniki i narzędzia działania są indywidualnie bardzo różne, ale co do wyżej wymienionych cech nie będzie znaczących różnic.

Dlaczego wciąż tak chętnie powtarzamy mit związany z istnieniem kobiecej intuicji? Czy panom jest się trudniej pogodzić z faktem, że jesteśmy lepszymi obserwatorkami?

Co do pierwszego pytania odpowiem tak: pewnie z tego samego powodu, dla którego powtarza się większość mitów, czyli z lenistwa poznawczego, z niewiedzy i braku chęci, by wiedzieć, zatem z wygody także dla mody, czyli by być w głównym nurcie, w zasadniczej większości, by nie kwestionować, nie narażać się na odmienność. Co do drugiego pytania: bardziej wymowne od najdłuższej wypowiedzi będą dwa krótkie pytania: „Czy można odpowiedzieć mądrze na pytanie, kto jest lepszym rodzicem matka czy ojciec?” lub na kolejne „Czy panom jest trudno pogodzić się, że są ojcami, a nie matkami?”. No właśnie…