port to jedna z tych płaszczyzn życia publicznego, którą – ogólnie mówiąc – Polacy się bardzo interesują. Czy odniesienie sukcesu w takich warunkach jest łatwiejsze czy też niesie za sobą większe oczekiwania i presję?

Oczywiście, im większe osiągnięcia tym też większe oczekiwania i presja ze strony kibiców czy sponsorów. Z tym dodatkowym obciążeniem niestety muszę nauczyć się sobie radzić, bo jest to kluczowe szczególnie przed najważniejszymi imprezami sportowymi, takimi jak Igrzyska Olimpijskie. Natomiast, ze strony moich kibiców do tej pory spotykałam się tylko z życzliwością i jeszcze nie było sytuacji, że ktoś mi powiedział, że nie spełniłam pokładanych we mnie oczekiwań. Warto podkreślić też, że wraz z rosnącymi oczekiwaniami rośnie również okazywane mi wsparcie.

W którym momencie Pani kariery poczuła Pani, że osiągnęła swój najcenniejszy sukces? Czy było to dopiero w rywalizacji seniorów, np. na Igrzyskach, czy może największym sentymentem darzy Pani jeden z sukcesów juniorskich?

Najważniejszym, bo absolutnie przełomowym, moim osiągnięciem było dla mnie zdobycie brązowego medalu na Mistrzostwach Europy w Zurychu w 2014 roku. Od tego momentu stałam się zawodniczką rangi europejskiej i otworzyło się przede mną wiele dróg, jeżeli chodzi o moją karierę sportową. Bez tego medalu, być może nie było dalszych sukcesów, w tym startu na Igrzyskach w Rio w 2016 r.

Kariera sportowa trwa kilkanaście lat. Potem przychodzi proza „normalnego" życia. Jak Pani się zabezpiecza na przyszłe życie, aby sukces w lekkiej atletyce móc zdyskontować w kolejnych latach?

Jestem jeszcze aktywną sportsmenką, mam przed sobą jeszcze parę lat biegania, więc dopiero zaczynam zastanawiać się, jaka droga – po zakończeniu wyczynowego uprawiania sportu – będzie cieszyć mnie najbardziej. Wydaje mi się, że sportem będę żyć do końca moich dni, więc wyzwania, jakie podejmę po zakończeniu kariery na pewno związane będą z bieganiem. Może uda mi się spełnić jedno z moich marzeń z dzieciństwa? Przepraszam, ale w tej chwili nie zdradzę, o co chodzi – nie chcę zapeszyć (śmiech).

Które składniki doświadczenia i nauki nabytych w rywalizacji sportowej są na później etapie życia przydatne w rywalizacji biznesowej?

Główną cechą, którą na pewno będę mogła wykorzystać w przyszłości w potencjalnym biznesie, jest na szacunek do ciężkiej pracy. W tej chwili, bieganiu poświęcam 100 proc. swojego czasu. Wszystko, co robię, robię z myślą poprawiania wyników. Ciężka praca to cecha, która zdecydowanie sprawdzi się w prowadzeniu biznesu. Jeśli chodzi o samą rywalizację biznesową, skupiłabym się – tak jak w sporcie – tylko na sobie. Tylko w sobie mogę coś zmienić, sama wiem, ile pracy musze włożyć, aby wyniki były lepsze oraz jak muszę dbać o siebie, aby tej ciężkiej pracy nie zmarnować. Uważam, że jeśli tak będę podchodzić do swojej firmy w przyszłości to w rywalizacji z innymi będę od nich lepsza.