Jest nas, Polek, o ponad milion więcej niż mężczyzn. Jesteśmy lepiej wykształcone, częściej podejmujemy studia podyplomowe i doktoranckie. Mimo to na rynku pracy mężczyźni wciąż są uprzywilejowani. Łatwiej znajdują pracę, szybciej awansują, więcej zarabiają. A my stale musimy udowodniać, że jesteśmy coś warte, I tłumaczyć się z tego, że chcemy być aktywne. Jak to zmienić, jak wyrównać nasze szanse? Odpowiedź jest jedna, choć brzmi to troche jak błędne koło – rynek pracy musi być sfeminizowany. Prowadzi do tego długi proces. A my czekać nie możemy i nie chcemy!

W latach 2013 i 2014 Kongres Kobiet współorganizował z Konfederacją Lewiatan projekt „Superwomen na rynku pracy“ – jako prezeska Stowarzyszenia Kongres Kobiet nadzorowałam to przedsięwzięcie. Organizowany przez nas w polskich miastach cykl konferencji dotyczył właśnie kwestii wyrównania szans na rynku pracy, a także problemów aktywności i przedsiębiorczości kobiet. Nasze działania miały na celu podniesienie świadomości zarówno pracodawców, jak i pracownic/ków w zakresie elastycznych rozwiązań na rzecz łączenia życia zawodowego z rodzinnym, a w konsekwencji wspieranie aktywności kobiet na rynku pracy. Chodziło także o wypracowanie pakietu zaleceń dotyczących rozwiązań legislacyjnych umożliwiających nam, kobietom, osiągnięcie równowagi między życiem osobistym a pracą.

Nasze debaty i warsztaty – takie odbierałyśmy sygnały – dawały niezwykłe wzmocnienie uczestniczącym w nich kobietom, szukającym możliwości awansu i rozwoju zawodowego, a także poszukujacym wiedzy o tym, jak osiągnąć równowagę między pracą a życiem poza nią. Bardzo ważne było dzielenie się dobrymi praktykami. Bo nie tylko wielkie międzynarodowe korporacje wprowadzają rozwiązania ułatwiające kobietom życie i pracę – praktyczne rozwiązania wprowadzają też małe firmy.

Uczestniczki spotkań zgodnie podkreślały, że kobiety są bardziej zorganizowane i mają większą podzielność uwagi niż mężczyźni. Są skupione na budowaniu zespołów i relacji. A różnorodne zespoły są bardziej kreatywne i innowacyjne. Kobiety-szefowe mają takie kompetencje i cechy, jak elastyczność i zdolność dobrego komunikowania się z zespołem. Poza tym Polki są wybitnie przedsiębiorcze – to stereotyp, iż tylko mężczyźni mają „rękę do biznesu”. Szanse realizowania aspiracji wciąż odbiera nam jednak stereotypowe postrzeganie ról kobiet i mężczyzn. Tradycja podziału zadań na typowo żeńskie i męskie jest nadal bardzo wyraźna, przy czym właśnie na kobietach nadal spoczywa większość obowiązków domowych.

Kobiety wciąż dominują w szkolnictwie, pielęgniarstwie, pracują w urzędach – tam, gdzie zarobki nie są wysokie, ale za to trudne jest ustalenie elastycznych godzin pracy. Wybór przez przedstawicielki naszej płci niżej płatnych stanowisk to efekt działania stereotypów –stereotypowej edukacji, w której dziewczynkom tłumaczy się, że są stworzone do opieki nad innymi i do bycia np. pielęgniarką, nauczycielką, przedszkolanką.

Dziewczęta od najmłodszych lat przekonywane są, że mają być grzeczne, posłuszne, opiekuńcze. Chłopcy tymczasem uczą się konkurowania, przywództwa, sięgania po władzę. To się przekłada na wybory zawodowe i taki a nie inny rynek pracy. Nie można też zapomnieć o wpływie ekonomicznego przymusu, który (znów!) tworzy błędne koło. Kobiety schodzą ze ścieżki kariery, bo to mężczyźni zarabiają więcej. Rezygnujemy więc z pokonywania kolejnych szczebli kariery, by opiekować się dziećmi lub osobami starszymi.

Kobietom wciąż trudniej jest też znaleźć pracę – szczególnie tym, które wracają po urlopach macierzyńskich. Stopa bezrobocia wśród kobiet od lat utrzymuje się na poziomie wyższym niż u mężczyzn. Najbardziej widoczne jest to w mniejszych miejscowościach. Elastyczny czas pracy to – jak mówią kobiety – słowa klucze do tego, żeby kobieta po urodzeniu dziecka mogła szybko wrócić do pracy. A – z badań wynika – niewielu pracodawców to rozumie. Niektórzy nawet nie wiedzą, że Kodeks pracy pozwala na takie ułatwienie.

Ponad 50 proc. Polek uważa, że na rynku pracy kobiety są dyskryminowane – m.in. przy awansach, podczas rekrutacji na dodatkowe, atrakcyjne szkolenia. Dyskryminacja dotyczy także płac. Zarabiamy mniej od mężczyzn na takich samych stanowiskach. Wielu pracodawców przyznaje nieoficjalnie, że te różnice w płacach sięgają nawet 30 proc.! A im wyższe stanowisko, tym są one większe! Praca kobiet rzadziej nagradzana jest premiami, dostajemy też niższe emerytury. Znamienne jest jednak z drugiej strony, że kobiety o wiele rzadziej niż mężczyzni trafiają na listy dłużników, kwoty, z którymi zalegają, są niższe, lepiej też spłacamy zadłużenie na karcie kredytowej. Szklany sufit ma się dobrze, choć – świadczą o tym liczne badania – im więcej kobiet w zarządzie, tym lepsze wyniki finansowe firmy. Jakaś forma instytucjonalnego wsparcia karier kobiet jest więc konieczna, potrzebne są też przejrzyste mechanizmy rekrutacyjne na najwyższe stanowiska.

Ludzie czują się dobrze wśród podobnych sobie. We władzach firm zasiadają mężczyźni, kobiety są tam słabo reprezentowane. Choć na pewno nie są gorsze. Często jednak same siebie powstrzymujemy przed robieniem kariery, bo dla mężczyzn sukces zawodowy to pozytywne wzmocnienie, a dla kobiet oznacza, że – choć ich osiągnięcia zyskają uznanie – to one same nie będą traktowane przychylnie.

Czy jesteśmy pracownicami, czy pracodawczyniami, czy prowadzimy własną małą firmę, czy zarządzamy dużym przedsiębiorstwem – wszystkie mamy te same wyzwania. Musimy więc jednym głosem mówić „nie“ stereotypowemu postrzeganiu. Wzmacniać się i zmieniać przepisy. Polki potrafią!