Osiągnięcia w zakresie polityki personalnej KGHM INTERNATIONAL LTD. w 2016 r.:

  • Wdrażanie nowych świadczeń i planów emerytalnych,
  • Opracowanie nowych zasad i procedur dotyczących zasobów ludzkich,
  • Wdrożenie systemu zarządzania danymi pracowników i ich raportowania.

obieta w zarządzie chilijskiej kopalni Sierra Gorda, kluczowego aktywa zagranicznego KGHM – jak wygląda biznes pod kobiecymi skrzydłami?

Na co dzień współpracuję z inżynierami, którzy są mocno zorientowani na cel. Mój styl zarządzania jest nastawiony przede wszystkim na relacje z ludźmi. Dlatego uzupełniamy się doskonale i tworzymy zgrany zespół. Oni dbają o realizację wyników operacyjnych, a ja o to, by w organizacji byli ludzie, którzy są w stanie te wyniki osiągnąć. Moim zadaniem jest utrzymywać wysoki poziom zaangażowania pracowników. Dbam o ich rozwój, a także o jakość życia na obozie (ze względu na położenie w oddaleniu od miast, chilijskie kopalnie posiadają instalacje mieszkaniowe, gdzie pracownicy wypoczywają podczas swojej zmiany, która obejmuje przeważnie od 4 do 7 dni pracy – przyp. red.), pilnując przy tym kosztów. Wszystko to staram się osiągnąć w oparciu o otwartą komunikację, współpracę i partnerstwo.

Podjęła się Pani wielkiego wyzwania, z całą rodziną przeprowadziła się Pani na pustynię Atacama do Chile, by kierować procesami HR kopalni Sierra Gorda, największej zagranicznej inwestycji w historii naszego kraju. Skąd w Pani taka odwaga?

Towarzyszy mi odkąd pamiętam. Chile to szósty kraj, w którym pracuję, a Ameryka Południowa to trzeci już kontynent. Nigdy nie bałam się wyzwań, a wręcz przyciągały mnie one jak magnes. Podobnie było i tym razem. Nie mogłam wymarzyć sobie bardziej ambitnej i pełnej wyzwań pracy, dlatego nie wahałam się ani chwili. Przyciągnął mnie też charakter kopalni. Sierra Gorda jest kopalnią odkrywkową, do tej pory pracowałam w kopalni podziemnej, gdzie dużo trudniej jest dotrzeć do szeregowego pracownika. Poza tym nowy kraj, nowy kontynent, nowa kultura stanowią dla mnie szanse na zdobycie kolejnych unikatowych doświadczeń i wyjście z dotychczasowej strefy komfortu. Nie wyobrażałam sobie jednak tej przygody bez mojej rodziny. A oni nie wyobrażali sobie tego, bym mogła przeżyć tę przygodę bez nich. I w ten sposób miesiąc temu wszyscy zamieszkaliśmy na pustyni. Ma to jednak swoje plusy, np. deszcz tu pada tylko raz, dwa razy do roku, a zima przypomina raczej naszą ciepłą wiosnę.

Jak przyjął Panią nowy zespół? Z jakimi reakcjami się Pani spotkała?

Zespół przyjął mnie bardzo ciepło, choć zmiana szefa zawsze jest ciężką próbą. Do tego jeśli ten szef przylatuje z innego kraju, na pewno emocje są jeszcze większe. Wiem, że towarzyszyły im obawy, czego się mogą spodziewać, jakie zmiany wprowadzę, w jaki sposób to wpłynie na ich status quo. Zaskoczył ich mój wiek i płeć. Raczej spodziewali się mężczyzny, a jeśli już kobiety, to kogoś o siwych włosach. A tu taka niespodzianka, bo siwych włosów jeszcze nie mam! Okazało się jednak, że te cechy, które mogłyby świadczyć na moją niekorzyść stały się atutami. Ludzie otworzyli się przede mną, bo podobno nie wyglądam jak „typowy prezes”. Dzięki temu, szybko zdiagnozowałam potrzeby w organizacji i zaczęłam wprowadzać zmiany. Zauważyłam, że mój wiek skraca dystans, a fakt, że jestem kobietą łagodzi obyczaje. Wiem, że moje wejście do organizacji zmotywowało wiele kobiet w firmie do dalszego rozwoju oraz podejmowania nowych wyzwań. Ogromnie mnie to cieszy, bo jestem dla nich przykładem, że dzięki ciężkiej pracy i determinacji można osiągnąć każdy wymarzony cel.

 

Beata Chorągwicka-Majstrowicz: Nigdy nie bałam się wyzwań, a wręcz przyciągały mnie one jak magnes.

 

Jako Wiceprezes ds. HR nadzoruje Pani także procesy rekrutacji. Jakie kryteria są dla Pani decydujące przy doborze współpracowników?

Interesują mnie kandydaci, którzy są wystarczająco zmotywowani, żeby dowiedzieć się o firmie czegoś więcej niż tylko to, co jest napisane w ogłoszeniu o pracę. Weryfikuję, w jaki sposób rozumieją firmowe wartości, czy czują się z nimi komfortowo. To ważne, bo stanowią one dla nas wspólny mianownik. W międzynarodowej i wielokulturowej organizacji wartości dają nam poczucie jedności oraz wspólnego celu. Cenię także takie cechy jak otwartość na zmiany, zdolność do szybkiego przyswajania nowych umiejętności, proaktywność. Oprócz tego niezwykle istotne jest, by kandydat posiadał także umiejętności techniczne, które pasują do zespołu. Najlepiej, by uzupełniał go unikalnym zestawem kompetencji.

Jak wyglądała Pani ścieżka kariery w strukturach KGHM?

Pięć lat temu rozpoczęłam pracę w kopalni „Rudna”, gdzie wspierałam biznes w obszarze HR. Doświadczałam raczej poziomego niż pionowego rozwoju. Mój zespół został laureatem dwóch prestiżowych konkursów: HR Innovator i HR Dream Team. Ja sama zdobyłam koszulkę wicelidera w ogólnopolskim konkursie na Top Managera HR. Nasz projekt promujący zdrowy styl życia pracowników dostał się do prestiżowego grona GOLDEN TOP 10 projektów KGHM, a dziś jest realizowany we wszystkich oddziałach KGHM. Z czasem zaczęłam uczestniczyć w projektach o coraz większym zasięgu, niektóre z nich miały charakter międzynarodowy. Objęłam kierownictwo kilku projektów centralnych. Kilkakrotnie otrzymałam propozycje zmiany stanowiska wewnątrz Spółki (i poza nią), ale pokochałam „Rudną” całym sercem, nie każdy przecież może się poszczycić tym, że pracuje w HR-owym Dream Teamie! Do tej pory żadna inna oferta nie była na tyle atrakcyjna, aby zdecydować się na zmianę. Aż do momentu, kiedy otrzymałam propozycję awansu na obecne stanowisko. I choć ścieżka kariery kojarzy się raczej z pięciem się w górę po szczeblach organizacji, myślę, że na każdym stanowisku można się rozwijać. Wystarczy tylko przyjąć postawę proaktywną, w której to my sami jesteśmy odpowiedzialni za własny rozwój, bez oczekiwania, że firma wykona ten krok za nas.

Jakim pracodawcą – patrząc obiektywnie – jest Pani zdaniem KGHM?

Nie znam drugiej firmy, która zapewnia pracownikom taką stabilność zawodową i finansową, bogaty pakiet socjalny oraz możliwości rozwoju. I proszę mi wierzyć, że nie mówię tego jako osoba, która osiągnęła ogromny sukces w tej organizacji, ale jako HR-owiec z wieloletnim doświadczeniem na międzynarodowym rynku pracy. Większość kadry zarządzającej w obszarach produkcyjnych awansowała przechodząc przez wszystkie szczeble kariery w organizacji. Rotacja w polskich oddziałach Spółki związana jest praktycznie tylko z odejściem pracowników na emeryturę, a na każde ogłoszenie o pracę napływają setki zgłoszeń. To niezbity dowód na to, że jesteśmy bardzo atrakcyjnym pracodawcą. Pomimo tego, że KGHM jest ogromną organizacją, przypomina firmę rodzinną, bo pracują tutaj kolejne pokolenia. Wbrew obiegowym opiniom o sztywnych strukturach, KGHM pozwolił mi rozwinąć skrzydła, przełożeni zawsze obdarzali mnie autonomią działania i zaufaniem. Ta organizacja jest pod każdym względem wyjątkowa.

 

Przeciętne zatrudnienie w Grupie KGHM
W 2016 r. w spółkach Grupy Kapitałowej zatrudnionych było 33 370 osób, co oznacza zmniejszenie o 0,7 proc. w porównaniu z liczbą pracowników z roku 2015.

 

Zarządzanie firmą globalną, a taką przecież jest KGHM, jako jedna z nielicznych w Polsce, wiąże się z szeregiem wyzwań związanych z różnorodnością kulturową pracowników. Czy role kobiet w Chile i w Polsce różnią się?

Jeśli chodzi o kobiety w górnictwie, to trzeba przyznać, że Chile wyprzedza nasz kraj o kilka kroków. W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że górnictwo jest pracą tylko dla mężczyzn, a kobiety wspierają ciąg produkcyjny głównie od strony administracyjnej. Tymczasem w Sierra Gorda mamy specjalny program promujący zatrudnienie kobiet na produkcji. Kobiety zajmują nie tylko stanowiska techniczne, ale prowadzą też wozy dostawcze, które są wysokie na siedem metrów i szerokie na dziewięć. Jedną z sąsiednich kopalń zarządza kobieta-górnik. W Chile kobiety w górnictwie stanowią około 7 proc. Jeśli jednak chodzi o społeczeństwo ogółem, to w Polsce obowiązuje większe równouprawnienie, a kobiety częściej są aktywne zawodowo i zajmują kluczowe stanowiska.

Jest Pani przykładem kobiety, która osiąga wyznaczone cele zawodowe. Jak to jest być kobietą w branży tak zdominowanej przez mężczyzn, jaką jest górnictwo?

Osobiście nie mogę narzekać, nigdy nie spotkałam się z dyskryminacją czy krytyką, wręcz przeciwnie. Jedno jednak jest pewne – nie ma żadnej taryfy ulgowej. Żeby zdobyć szacunek i zaufanie współpracowników, trzeba dobrze poznać proces produkcji, nie bać się założyć kasku i gumowców, zjechać pod ziemię, czy wsiąść do wozu odstawczego, którego opona jest dwa razy większa ode mnie. Wiem, że nie każda kobieta jest gotowa podjąć takie wyzwanie. Jestem jednak przykładem na to, że opłaca się wychodzić poza własną strefę komfortu. Nie czuję się ani wyjątkowa, ani nie liczę na przywileje. Po prostu z moimi współpracownikami jesteśmy partnerami, mówimy tym samym językiem i mamy tak samo brudne buty. Aha, garsonki i szpilki, które my kobiety tak kochamy, musiałam zostawić w szafie, są tylko na wyjątkowe okazje!

 

Beata Chorągwicka-Majstrowicz: (Kobiety) nigdy nie mogą myśleć o sobie, nawet przez chwilę, że są mniej kompetentne od mężczyzn.

 

Jakich rad udzieliłaby Pani kobietom, które rozpoczynają swoją karierę w branżach zdominowanych przez mężczyzn i kojarzonych stereotypowo głównie z nimi?

Po pierwsze, nigdy nie mogą myśleć o sobie, nawet przez chwilę, że są mniej kompetentne od mężczyzn. Muszą jednak liczyć się z tym, że nie otrzymają taryfy ulgowej, i że kompromisy związane z innymi rolami, jakie pełnią jako kobiety, będą niestety konieczne. Po drugie, nie należy obawiać się podejmowania nowych wyzwań. I po trzecie, trzeba nieustannie doskonalić swoje kompetencje. Mimo tego, że mam doktorat z psychologii biznesu, to przygotowuję się do kolejnych studiów podyplomowych, tym razem z zakresu lokalnego prawa pracy, w dalszych planach mam też MBA. Do tego nieustannie czytam fachową prasę, biorę aktywny udział w branżowych konferencjach.

Trzy najważniejsze wyzwania i priorytety na najbliższe miesiące…

Wdrożyć plan optymalizacji usług zewnętrznych w procesach z obszaru mojej odpowiedzialności, przygotować grunt pod przyszłoroczne negocjacje zbiorowe oraz stworzyć zgrany i zmotywowany zespół HR – mój chilijski HR Dream Team.