a moment Joy Mangano wejdzie na scenę telewizyjnego show sprzedażowego. Jest autorką patentu na samowyżynającego się mopa, a telezakupy to dla niej ogromna szansa na sprzedaż. Ma pięknie ułożoną fryzurę, perfekcyjny makijaż. Styliści dobrali dla niej modną garsonkę. Wygląda świetnie. Mimo wszystko Joy cofa się do garderoby. Rozplata misternie upięty kok i związuje włosy w kitkę. Wkłada spodnie, najzwyklejszą koszulę i wychodzi do producenta:

– To ja.

– To ty? Masz na sobie to samo, w czym przyszłaś.

– Chcę być sobą podczas występu.

Tak rozpoczął się wielki sukces tytułowej bohaterki filmu "Joy", opartego zresztą na prawdziwej historii.

Autentyczność jest doskonałym wsparciem biznesu i relacji. Na dowód tych słów nie trzeba przywoływać żadnych statystyk ani autorytetów. Kiedy za zasłoną znajduje się coś zupełnie innego od oczekiwań, otwiera się w nas emocjonalna puszka Pandory.

W przedsiębiorstwie temperaturę pochopnych ocen reguluje etykieta ubioru. Oczywiście pracownicy, których obowiązują ścisłe wytyczne, często usiłują je nadgryźć, żeby znaleźć miejsce dla własnej ekspresji. Jednak brak jakichkolwiek wskazówek wcale nie jest taki złoty. Rozkojarza i gubi w dżungli sklepowych wieszaków. W ostateczności trudniej rozpoznać kto jest kim, za to łatwiej wmanewrować się w złudny efekt pierwszego wrażenia. Jasno określone zasady umożliwiają wyjście na pierwszy plan naszym talentom, wiodącym cechom. Dlaczego? Ponieważ są proste. Nie tłumi ich rewia mody.

Droga krzyżowa

Jedna z moich klientek, szefowa działu HR w branży IT, łamała eleganckie zasady ubioru, ale tylko w wyjątkowych okolicznościach. Kiedy miała zdecydowanie gorszy dzień, pod żakiet wkładała t-shirt z nadrukowanym krzyżem. Wszyscy w biurze wiedzieli, że ma swoją małą „drogę krzyżową” i nie należy jej przeszkadzać. To umowna forma komunikatu. Jeśli nie zostaniesz wtajemniczona w znaczenie, możesz nawet go nie zauważyć. Otacza nas jednak wiele symboli, które wszyscy odczytujemy w podobny sposób. Nawet jeśli są one niejawne i całkowicie podświadome.

W spodniach czy w sukience

Kobieta w klasycznej, prostej spódnicy jest odbierana jako konserwatywna i trzymająca się zasad. Kiedy wybierze wąskie, dopasowane spodnie, jej wizerunek zmienia się. Nabiera dynamiki, odwagi i stanowczości. Niezmienny, zawsze pozytywny jest wydźwięk koszuli. Kojarzy się ona z kitlem lekarskim. A pan doktor jest mądry i chce dobrze. Wysłucha, zbada i poradzi. Możemy mu ufać. To solidne argumenty za tym, aby koszulę pokochać, nawet jeśli wymaga użycia żelazka. Idealnie skrojona, taliowana jest stworzona dla kobiet punktualnych oraz obowiązkowych. Luźna szybko się gniecie, szczególnie pod jesiennym płaszczem, albo gdy tylko wsiądziesz do samochodu. Ale nic nie szkodzi, bo workowate kroje i tak noszą zwykle obdarzeni dystansem do świata luzacy.

Piękne i proste

Eksperci od personal brandingu powtarzają, że jesteś marką, billboardem własnego CV. Tylko co to oznacza w kontekście autentyczności? Że miłośnicy górskich wędrówek mają chodzić do pracy w traperach, skrupulatni poszukać ubrań w cyferki, a nieśmiali schować się w wielki golf? Co, jeśli najlepiej czujesz się w miękkich legginsach i bez stanika? Może od razu zmienić zawód?

Nie jest łatwo powiązać siebie, jaką jesteś naprawdę, z zawartością garderoby. A jeszcze trudniej przenieść tę wizję na jakieś 250 dni roboczych w skali roku. Z pomocą nadciąga popularny ostatnio minimalizm. Uspokaja i pozwala skupić się na tym, co najważniejsze. Granatowe spodnie, biała bluzka oraz wygodna szara marynarka. Oswoisz je akcentami – nietypowe guziki, charakterystyczna apaszka. Proste i ponadczasowe. Cytując Sophię Loren, to rozwiązanie „ jest jak drut kolczasty – pełni swoją funkcję, nie zasłaniając widoku”.