Jakie jest tło Pani zaangażowania w segment ekskluzywnej biżuterii? To była Pani inicjatywa czy też została Pani do tego projektu zaproszona?

Projekt powstał z mojej inicjatywy. Potrzeba projektowania i bycia kreatywną towarzyszyła mi od zawsze, zanim związałam się ze światem mody studiowałam architekturę. Tworzenie biżuterii sprawia mi wielką radość. Sam pomysł zrodził się 2 lata temu. Nad projektem pracuję wspólnie z moją przyjaciółką Mają Klarą Stępień. Obie angażujemy się we wszystkie etapy tworzenia biżuterii, w tym również w oprawę wizualną – opakowania, stronę internetową itp. W pierwszym etapie rysuję projekty, z których powstają prototypy, następnie wspólnie dyskutujemy czy efekt, który uzyskałyśmy jest zgodny z tym, czego oczekujemy. Zastanawiamy się nad każdym detalem. Nasi jubilerzy wykonują biżuterię ręcznie przy użyciu tradycyjnych narzędzi. Cały proces jest więc długi, często musi powstać kilka prototypów zanim osiągniemy finalny, wymarzony efekt. To dla nas ważne, że mamy kontrolę nad każdym szczegółem.

Czy zaangażowanie w branżę jubilerską to przede wszystkim projekt biznesowy, czy raczej spełnienie marzeń z dzieciństwa i ma na celu głównie przyniesienie satysfakcji i spełnienia?

Zawsze staram się robić to, co sprawia mi przyjemność, łatwo bowiem wyczuć czy dany produkt został stworzony z zaangażowaniem jego autora. Praca modelki nie tylko otworzyła mi drzwi na świat, ale także pozwoliła stać się osobą niezależną finansowo i decydującą o własnym życiu. Dzięki temu mogłam zacząć realizować swoje marzenia, w tym projekt własnej marki jubilerskiej.

Jubilerstwo ma wiele powiązań z architekturą, która była moją pierwszą fascynacją. Sam proces projektowania i realizacji w obu dziedzinach jest tak samo precyzyjny i wymaga bardzo dużej cierpliwości. Dobrze odnajduję się w tej branży. Nie mogę więc powiedzieć, że jest to projekt czysto biznesowy – to raczej połączenie marzeń i możliwości. Oczywiście, działamy tak, aby przynosił nam zysk, ale przede wszystkim robimy to dla poczucia satysfakcji i podążamy za głosem serca. Jubilerstwo to dla mnie „nowy tlen” w życiu. Modelingiem zajmuję się od 15 lat, czuję się w nim spełniona, więc szukałam dla siebie nowych wyzwań. Do tej pory jako modelka byłam „nośnikiem” wizji innych artystów. Dziś to ja tworzę, ja kreuję. Ma to dla mnie dodatkowy, pozytywny wymiar.

Dlaczego zdecydowała się Pani na produkcję biżuterii w Polsce? Czy ze względów na niższe koszty, czy też na najwyższą jakość polskich artystów?

Od samego początku było to dla nas jasne, że chcemy tworzyć w Polsce. Zbudowałyśmy tutaj zgrany zespół rzemieślników – ich talent, precyzja i zaangażowanie przekłada się na finalny efekt. Powstają ciekawe projekty. Polacy swoją pracą wyróżniają się na rynkach międzynarodowych. Natomiast koszty ich pracy są porównywalne z cenami w innych krajach. Obecnie nie rozważamy przeniesienia produkcji za granicę. Na koniec wspomnę jeszcze o aspekcie pragmatycznym – terminologia w jubilerstwie jest skomplikowana, więc zdecydowanie łatwiej nam na tym polu porozumiewa się z Polakami.

Na jakie rynki zagraniczne skierowana jest Pani kolekcja? Czy Polacy są już na tyle majętni, aby mogli generować odpowiedni popyt na Pani biżuterię?

Żyjemy w czasach globalizacji, więc uważam, że żadna marka nie odniesie sukcesu, jeśli nie zaistnieje na rynku międzynarodowym. Polski rynek dóbr luksusowych rozwija się. Obserwuję, że Polacy są coraz bardziej świadomi swoich wyborów, doceniają jakość i częściej sięgają po produkty z najwyższej półki. Myślę, że z biegiem lat różnice między Polską a krajami zachodnimi będą się zacierać. 

Jeśli chodzi o rynek ogólnoświatowy to staramy się, aby marka Magdalena Frackowiak Jewelry była dostępna w każdym miejscu, stąd też na naszej stronie uruchomiłyśmy możliwość wysyłki do ponad 160 krajów na całym świecie. Na dzień dzisiejszy największe zainteresowanie naszymi produktami widzimy jednak w Anglii, Francji i USA, co pokazują nam statystyki sprzedaży. Doceniamy również wagę mediów społecznościowych, które umożliwiają dotarcie do szerszego grona odbiorców.

W jakim stopniu angażuje się Pani w codzienne, nazwijmy to „techniczne”, zarządzanie firmą, np. księgowością? 

Ta droga nie była od samego początku najłatwiejsza, ale z czasem zbudowałyśmy wokół siebie solidny fundament w postaci pracowników, którzy świetnie radzą sobie z finansami, sprawami formalnymi i księgowością o zasięgu międzynarodowym. Oczywiście, zawsze śledzę ogólne zestawienia finansowe czy wyniki sprzedaży, by wiedzieć, kto i co kupuje. Na bieżąco staram się również kontrolować koszty i przychody firmy. To daje mi impuls do dalszego działania i świadomość, w którym kierunku podążać.