zy Państwo wiedzą, że sektor gospodarki Polski zajmujący się przerobem drewna zatrudnia aż 330 tys. osób, co stanowi 2,5 proc. zatrudnienia w całej gospodarce? A nie liczymy tu zatrudnionych przy hodowli lasu i pozyskaniu drewna – a to dodatkowe 25 tys. osób w Lasach Państwowych i dalsze ok. 50 tys. w firmach wykonujących różne prace leśne. Co jeszcze ważniejsze, przemysł drzewny wytwarza 2,3 proc. PKB kraju oraz około 11 proc. wartości dodanej w przetwórstwie przemysłowym w Polsce. To jest przeszło 30 mld zł rocznie. Nie jest to przy tym wytwórca jednego produktu. Mamy bowiem w kraju silny przemysł meblarski i równie silną grupę producentów płyt z drewna – wiórowych, pilśniowych i innych. Mamy wielkie kombinaty zajmujące się produkcją celulozy i papieru. Mamy wreszcie rozległy sektor złożony z producentów tarcicy, palet, podłóg drewnianych, architektury ogrodowej, konstrukcji drewnianych, domów z drewna i dziesiątków innych produktów które widzimy we własnych mieszkaniach i ogrodach.

Grupy te wnoszą do gospodarki podobne wartości – ich udział we wspomnianych 11 proc. wartości dodanej w przetwórstwie przemysłowym wynosi odpowiednio: 35 proc. - branża tartaczna i wyrobów z drewna, w tym płyt, 35 proc. – branża meblarska i 30 proc. – branża papiernicza.

Mało kto wie, że nas kraj jest największym w UE producentem podłóg drewnianych, płyt HDF/MDF i wyposażenia ogrodów, czwartym producentem mebli, drugim producentem płyt wiórowych, ósmym producentem tarcicy.

Może jeszcze warto dodać, że znakomita większość firm tartacznych, producentów wyrobów z drewna litego oraz mebli zawsze była i jest rodzima i, że są to w większości małe i średnie przedsiębiorstwa. Oczywiście są też wyjątki w rodzaju grupy IKEA, mającej w Polsce i wielkie tartaki i fabryki mebli. Nie można tego powiedzieć ani o producentach płyt, dawno wykupionych przez światowe koncerny (grupy Krono, Pflaiderer, Steico) ani o celulozowniach należących do w całości do zagranicznych właścicieli. Wszystkich firm kupujących i przetwarzających w Polsce drewno okrągłe zarejestrowano ok. 7,5 tysiąca. Oczywiście nie są to firmy meblarskie, stolarskie itp. – ich jest kilka razy więcej. Aż 95 proc. z tych 7,5 tys., to jednostki małe i bardzo małe, przerabiające do 10 tys. m³ drewna okrągłego/rok które mają udział w rynku wynoszący tylko 32 proc. Dla porównania, firmy przerabiające od 50 tys. m³/rok aż do kilku mln m³ drewna okrągłego stanowią tylko 1 proc. wszystkich jednostek, ale mają udział w rynku wynoszący aż 50 proc.

Kolosalne znaczenie dla polskiego przemysłu drzewnego ma fakt, że bazuje on nieomal w całości na krajowych zasobach drewna, pozyskiwanego z polskich lasów. A lasy te prawie w całości należą do Skarbu Państwa, który oddał je we władanie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Są to zasoby niebagatelne. Powierzchnia tych lasów to 9,2 mln ha, a w nich są zasoby drewna w postaci rosnących drzew wynoszące ok. 2,4 mld m³, które co roku wzrastają. Roczne pozyskanie drewna okrągłego w Lasach Państwowych to 39 mln m³ a jest to tylko nieco więcej niż 50 proc. tego, co corocznie w lasach tych przybywa. Są jeszcze lasy prywatne, których jest w Polsce ok. 18 proc. (powierzchniowo). Pochodzi z nich szacunkowo ok. 4 mln m³ drewna rocznie. Trochę drewna okrągłego przemysł drzewny importuje, głównie z Białorusi. Ten import to ok. 3 mln m³ rocznie. Niestety jest też eksport z Polski takiego nieprzetworzonego drewna (ok. 2,5 mln m³/rok), co jest solą w oku polskich przetwórców, mających ogromny potencjał produkcyjny, nie wykorzystany ze względu na zbyt niską podaż surowca z lasów Polski.

Łatwo zauważyć, że na półkach marketów i na składach budowlanych najczęściej spotykamy produkty z sosny. Nic w tym dziwnego, jeśli spojrzymy na skład gatunkowy polskich lasów. Udział wybranych gatunków w całości ich zasobów jest następujący: sosna – 61,3 proc.; świerk – 6,6 proc.; buk – 6,8 proc.; dąb – 6,2 proc.

Przemysł drzewny ma jeden podstawowy problem, od lat blokujący jego rozwój. To monopolistyczna pozycja Lasów Państwowych i stosowany przez nie system sprzedaży drewna – cenotwórczy i stanowiący zaprzeczenie stabilności zaopatrzenia przedsiębiorstw drzewnych w ich podstawowy surowiec. Są ekspertyzy, które udowadniają, z właściwe unormowanie tej sprawy dałoby Polsce wzrost PKB o 0,25 proc. – to naprawdę dużo. Jednak LP same nie są tym specjalnie zainteresowane, a kolejne rządy tylko mnożą obietnice rozwiązania tego problemu Jak długo jeszcze to potrwa?