Pierwsze miesiące tego roku były być może nie w pełni zadowalające, ale jednak przewidywalne. Trudniej prognozować wyniki dziś po przyjęciu unijnej Polityki Klimatyczno-Energetycznej na lata 2020-2030.Choć dla wielu obszarów działalności gospodarczej to odległy horyzont, to dla elektroenergetyki to niemal „już jutro”, a w głównej mierze tyczy się to generacji.

Analizując to, co za nami

Zacznijmy jednak od wyników. Gdyby porównywać pierwsze półrocze bieżącego roku z poprzednimi, wyniki można by podsumować jako dobre, lepsze niż te sprzed kilku półroczy. Tyczy się to w szczególności wytwarzania, przede wszystkim „na węglu kamiennym” oraz tradycyjnie dystrybucji z trwałą tendencją zwiększania rentowności. Gdyby posłużyć się tym wskaźnikiem, to za sześć miesięcy bieżącego roku dla OSD był równy 22,2 proc., dla przemysłu 10,3 proc., dla przedsiębiorstw obrotu POSD 7,2 proc. i dla wytwarzania 19,7 proc. (z uwzględnieniem zaliczek na pokrycie kosztów osieroconych, bez nich 12,1 proc.). W wymiarze finansowym w kontekście działalności dało to kwotę wyniku łącznego 8,66 mld zł. Na ten wynik złożyło się 4,37 mld zł wytwórców (elektrownie i elektrociepłownie razem), 2,19 mld zł Operatorów Systemów Dystrybucyjnych, 0,36 mld zł Operatora Systemu Przesyłowego i łącznie spółek obrotu 1,74 mld zł. Wynik jest o 26 proc. lepszy od tego z pierwszego półrocza 2013 roku i wyraźnie korzystniejszy w sektorze węgla kamiennego, ponieważ w roku ubiegłym była to strata. Ten wynik jednak w dużej mierze dotyczył wytwórców z przyczyn większych przychodów ze sprzedaży praw majątkowych do świadectw pochodzenia uzyskanych z tytułu wytworzenia energii w OZE i w kogeneracji oraz z powodu pokrycia kosztów osieroconych.

W pierwszym przypadku było to ponad dwa razy więcej, niż w półroczu roku ubiegłego, a w tym drugim ponad cztery razy więcej i wynosiło odpowiednio 1,34 mld zł i 1,69 mld zł. Korygując zatem wynik o te wartości wynik wytwórców, a więc i łączny nie jest już tak korzystny.

Istotne zmiany półrocza

Z istotnych zmian tego półrocza warto zauważyć złamanie dotychczasowej tendencji zmian w konsumpcji energii elektrycznej w relacji zmian PKB, licząc procentowo okres do okresu. Po sześciu miesiącach, przy wysokim jak na zewnętrzne uwarunkowania gospodarcze (PKB 3,1 proc.), zużycie energii elektrycznej w kraju było nieznacznie mniejsze, zaś licząc po wrześniu, przy podobnym wskaźniku PKB nieznacznie większe (odpowiednio -0,3 proc. i +0,3 roc.). W tym obszarze warto zauważyć, po raz pierwszy od wielu lat, nieco mniejszą produkcję węgla brunatnego oraz w tendencjach kilkuletnich – zmniejszenia tendencji związanych z węglem kamiennym (odpowiednio mniej o 5,6 proc. i 7,8 proc.), przy wyraźnie większym imporcie (o ponad dwa razy w relacji do pierwszego półrocza 2013 – odpowiednio 7,04 TWh i 3,18TWh). Z wymuszeń sprzedaży energii elektrycznej z tzw. obliga giełdowego na giełdzie sprzedano ponad 52,5 proc. energii, a z potrzeb bilansowania KSE większa była sprzedaż na rynku bilansującym (6,7 proc. wobec 4,1 proc. w półroczu 2013). Poniesiono także znaczące (a będą większe w drugim półroczu) koszty na zakup uprawnień do emisji CO2 – łącznie prawie 580 mln zł, z czego elektrownie w zakresie węgla kamiennego i brunatnego, odpowiednio 203 mln zł i 326 mln zł.

Na tle Polityki Klimatyczno-Energetycznej 2020-2030

O wynikach można by mówić wiele, zarówno w wymiarze finansowym, jak i pod kątem zmiany tendencji. Z nich można by kreślić prognozy roku i lat następnych, gdyby nie uwarunkowania wewnętrzne oraz – co tu dużo kryć, z przyjętych ram polityki klimatyczno-energetycznej UE, które „przewrócą” wiele kreślonych do tej pory strategii rozwoju.

Wobec niedostatków kreowanej polityki bezpieczeństwa energetycznego Polski, rozkojarzeń z procesów legislacyjnych (nie tylko szeroko rozumianej strategii tyczącej OZE), ze skali ryzyk inwestycyjnych w generację, kreślenie strategii było trudne, ale możliwe, sięgając do wyników i procesów gospodarczych szeroko rozumianej energetyki. Dziś znacznie prościej – niestety dużo prościej! Wystarczy bowiem sięgnąć do konkluzji Rady Europy z 23 października wyznaczającej nową politykę klimatyczno-energetyczną na lata 2020-2030 aby z niej wyodrębnić wizję strategii podmiotów gospodarczych elektroenergetyki w Polsce. Wiele z dotychczasowych rozważań na temat przyjętych rozstrzygnięć wywoła potrzebę głębokich refleksji wobec przyjętych wcześniej strategii rozwoju.

Emisje gazów cieplarnianych zmniejszą się, o co najmniej 40 proc. w porównaniu z poziomem z roku 1990 (w części objętej handlem emisjami o 43 proc. i w części nieobjętej handlem o 30 proc. w porównaniu do emisji z 2005 roku). Udział OZE stanowił będzie co najmniej 27 proc. energii zużywanej w Unii Europejskiej. Założono orientacyjny cel co najmniej 27 proc. poprawy efektywności energetycznej w roku 2030. Ma być on odniesiony do prognoz zużycia energii w przyszłości, przygotowanych w oparciu o obecne kryteria. Postanowiono przyspieszyć proces rozwijania rynku wewnętrznego energii i zapewnienia osiągnięcia minimalnego celu 10 proc. elektroenergetycznych połączeń międzysystemowych nie później niż do roku 2020 (w roku 2030 ma to być co najmniej 30 proc.). W konkluzji Rady Europejskiej są decyzje o utworzeniu unijnego systemu zarządzania realizacją polityki klimatyczno-energetycznej, ma zachować niezbędną elastyczność państw członkowskich oraz szanować ich swobodę w określaniu własnego koszyka energetycznego (krajowe programy klimatyczne, krajowe plany dotyczących odnawialnych źródeł energii i efektywności energetyczne).

Dla Polski, na miarę sukcesu naszych negocjatorów, to przede wszystkim do 40 proc. darmowych uprawnień do 2030 roku, ochrona przed kosztami zaostrzonego handlu emisjami (mieścimy się w grupie państw uprawnionych do udziału w puli 2 proc. wszystkich uprawnień z przyczyn niskiego – mniej niż 60 proc. PKB od średniej unijnej i 10-procentowym funduszu solidarnościowym).