Szkolenie kierowców

Zanim jednak o konkretach warto najpierw naszkicować portret przeciętnego polskiego kierowcy. Jest to najczęściej osoba bardzo kiepsko wyszkolona, a co za tym idzie pozbawiona podstawowej świadomości co do praw fizyki rządzących jazdą samochodem. Brak elementarnej wiedzy jak usadowić się za kierownicą i jak nią poprawnie operować powoduje, że osoba taka w najlepszym wypadku nie jest w stanie odpowiednio zareagować w sytuacji zagrożenia, sama wręcz z tego powodu stwarza je. Owo nieuświadomienie powoduje beztroskę, a często wręcz brawurę. Brak wyobraźni pozwala na wzrastanie poczucia niezniszczalności. Podczas codziennych podróży spotykam zbyt wielu szaleńców, którzy zachowują się za kierownicą jakby mieli nie jedno, a przynajmniej trzy życia.

Z powyższych powodów uważam, że dopóki nie zostanie poprawiony system szkolenia kierowców oraz wdrożony program doszkalania w ramach tzw. kursów z zagrożeń w ruchu drogowych (program ruszy w 2016 roku), należy zrobić wszystko, żeby poskromić piratów drogowych. Tych nieświadomych i tych bezczelnych. Ustawienie kilkuset fotoradarów może tylko pomóc w poprawianiu statystyk wypadków.

Słabe punkty

Tymczasem przez Polskę przetacza się fala krytyki poczynań pomysłodawców i wykonawców projektu. Ja sam też widzę słabe punkty, że wspomnę o nietrafionych lokalizacjach urządzeń, zwłaszcza w przypadku tych, które obsługiwane są przez straże miejskie i gminne. Nie można jednak generalizować. Bardzo drażnią mnie opinie pseudoekspertów, którzy kwestionują usytuowanie fotoradarów. Niestety są wśród nich również czołowi dziennikarze i politycy. Ponieważ kształtują oni opinię publiczną, powinni dołożyć wszelkich starań, by rzetelnie przedstawiać temat.

Takie są fakty

Ostatnie tygodnie to festiwal niekompetencji połączonej z kompromitacją. Okazuje się, że co drugi Polak to specjalista w dziedzinie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Nie zna historii miejsca, nie zna obowiązujących przepisów, nie wie, że przy 50 km/h samochód w ciągu jednej sekundy pokonuje aż 14 metrów, ale irytuje się, że przed przejściem dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej jest ograniczenie do 50 km/h i fotoradar. Założę się, że gdyby to przejście było przy szkole, do której chodzi jego dziecko na sprawę patrzyłby inaczej. Hipokryzja to też nasza cecha narodowa.

Powodów fatalnych statystyk wypadków w Polsce jest więcej, np. stan dróg, niedostatek tras szybkiego ruchu i autostrad. Nie jest to jednak powód, żeby bezkarnie przekraczać przepisy. Poza tym powszechnie wiadomo, że polski kierowca zagranicą potrafi jeździć przepisowo. I jeszcze jedno – fotoradary to nie nasz pomysł. W wielu krajach jest ich zdecydowanie więcej, a co ważniejsze przynoszą pożądany skutek. Nauczmy się z nimi żyć i uważajmy, żeby nie zasilać portfela Ministra Finansów. To takie proste.