Ostatnio pojawiły się sugestie branży w obszarze zmian w systemie wypłat odszkodowań komunikacyjnych. Dotoczą one rozliczeń fakturowych między firmą ubezpieczeniową a serwisem i tym samym wyeliminowanie rozliczeń gotówkowych. Jak Pan ocenia tę inicjatywę?

Jak najbardziej pozytywnie ponieważ taka forma rozliczeń ma zalety niemalże dla każdego z ogniw tzw. łańcucha ubezpieczeń komunikacyjnych począwszy wbrew pozorom od firm ubezpieczeniowych poprzez klientów i zakłady naprawcze a kończąc na budżecie państwa.

Jakie są zalety proponowanych zmian?

Według nas korzyści ze zmian przewyższają koszty. Na początek klienci zyskają gwarancję jakości wykonanych napraw co poprawi również bezpieczeństwo na drogach. Dzisiaj po wypłacie gotówkowej według szacunku firmy ubezpieczeniowej (najczęściej mocno zaniżonej) to właściciel samochodu decyduje co i gdzie naprawia. Najczęściej nie ma on wiedzy o technologii naprawy i zdając się na mechanika ryzykuje nie tylko sprawność auta, ale również życie i zdrowie swoje i swojej rodziny. Jest jednak pewien odsetek ludzi, którzy w wypłatach gotówkowych widzą źródło dochodu. Jedni robią to celowo, co podlega przepisom karnym a inni po prostu z kwoty otrzymanej część zatrzymują dla siebie a pojazd jest naprawiany po najmniejszej linii oporu. Skutkiem tego jest naprawa nawet 80% pojazdów w tzw. szarej strefie. Otóż warsztaty działające w “szarej strefie” w większości nie kupują części w sklepie, tylko w nielegalnych, kilkukrotnie tańszych źródłach. W pewnym sensie rozumiem ich działanie gdyż muszą się zmieścić w kwocie wypłaconego odszkodowania a to w wielu przypadkach jest prawie niemożliwe. Dlatego też obecnie rośnie ilość kradzieży aut na części, a do Polski sprowadza się nielegalnie dziesiątki tysięcy samochodów, przeznaczonych tylko do nielegalnego demontażu.

Jakie w takim razie branża motoryzacyjna ma propozycje rozwiązań prawnych?

Jeżeli chcemy raz na zawsze skończyć z patologiami i zależy nam, aby do budżetu państwa zaczęło wpływać co roku kilkaset milionów złotych należnych podatków, proponujemy rozwiązanie radykalne, ale i jedyne skuteczne.

Sugerujemy ograniczenie wypłat odszkodowań z OC tylko po przedstawieniu faktur za naprawioną szkodę, przynajmniej jeśli chodzi o naprawę pojazdu. Państwo zmusza prawnie każdego posiadacza pojazdu do zakupu obowiązkowego ubezpieczenia OC. Może więc dla dobra budżetu państwa, w interesie obywateli i dla ograniczenia niebezpieczeństw na polskich drogach wynikających z niekontrolowanych i nieprofesjonalnych napraw pojazdów, wybrać także najlepszy i najbardziej optymalny dla budżetu Państwa i polskich obywateli sposób naprawienia szkód z OC.

Postulujemy wprowadzenie zapisu o braku możliwości odmowy naprawy pojazdu przez zakład ubezpieczeń, jeśli koszt naprawy nie przekracza sumy gwarancyjnej ubezpieczenia. Odmowa taka mogłaby nastąpić tylko ze względów technicznych, gdy samochód nie nadawałby się do dalszej eksploatacji. Obecnie część zakładów ubezpieczeń wykorzystuje nieuregulowany prawnie status tzw. szkody całkowitej. Przyjmują, że przy kosztach naprawy pojazdu wynoszących ponad 70% wartości pojazdu naprawa takiego auta jest nieuzasadniona ekonomicznie. Wówczas zakłady wypłacają klientowi tylko część wartości pojazdu i pozostawiają go z wrakiem, z którym klient nie bardzo wie co ma zrobić.

I na koniec: w przypadku szkód całkowitych, wypłata odszkodowania powinna nastąpić tylko po przedstawieniu zaświadczania o przekazaniu wraku pojazdu do legalnej stacji demontażu. Dzisiaj trafiają tam tylko nieliczne auta po szkodach całkowitych a tzw. pozostałości powypadkowe są wystawiane na internetowe aukcje po to by je sprzedać naiwnemu klientowi jako bezwypadkowe, po wcześniejszym „wyklepaniu”.