Jakie samochody poleciłby Pan prezesowi firmy?

Wybór samochodu to sprawa bardzo indywidualna. Ja na przykład jeżdżę Mini Cooper S Countryman oraz BMW X5. BMW X5 to dla mnie przede wszystkim samochód rodzinny. Mam trójkę dzieci, więc bardzo się przydaje przestrzeń. Natomiast Mini lubię się po prostu przejechać. Ma porządne podwozie, można nim jeździć po każdym terenie. Najfajniejsze jest to, że obecnie wszyscy producenci robią świetne samochody. Oczywiście, ważne jest przy doborze samochodu, jakim dysponujemy budżetem. Największe znaczenie ma jednak styl życia. Wybór samochodu zależy więc od tego gdzie mieszkasz, co lubisz, czy masz rodzinę itd. Jeśli mieszkasz w górach, kupno sportowego auta nie ma sensu, podobnie jeśli masz rodzinę z trójką dzieci. Nie jest też zbyt mądre kupno samochodu terenowego, jeśli mieszkasz w mieście i jeździsz tylko po mieście.

Jakie elementy wyposażenia są najważniejsze w samochodzie?

Dla mnie przede wszystkim bezpieczeństwo. Lubię też oczywiście poczuć moc auta, którym jadę. Lubię także na przykład ciężkie drzwi w samochodach, ale bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu.

Jak często zmienia Pan samochody?

Te, którymi jeżdżę zawodowo, zmieniam dość często, nawet co 10-15 tys. km. Nawet nie chodzi tu tylko o zużycie, ale też o to, że po prostu lubię zmieniać samochody, lubię próbować różnych modeli. Podobnie firmie, której samochodami jeździmy zależy na tym, żeby pokazywać coraz to nowsze modele. Natomiast te, którymi jeżdżę na co dzień, zmieniam co 100 tys. km albo i więcej. Obecnie samochody są dużo bardziej trwałe, więc częste zmiany nie są konieczne.

Wygrał Pan w tym roku rajd Dakar. Jest to już drugie Pana zwycięstwo w Dakarze. Ciężko było?

Tak, rajd Dakar trwa dwa tygodnie i odbywa się w ciężkich warunkach pogodowych. Jeździ się po 10-12 godzin dziennie. Doskwiera przy tym wysoka temperatura i ciśnienie. Przez te dwa tygodnie wstawałem codziennie o 5 rano a kończyłem dzień o godzinie 19. Teren też nie jest łatwy. Do pokonania jest wiele różnych rodzajów terenu, m.in. wysokie góry, stepy. Jest to bez wątpienia niełatwe doświadczenie, ale jednocześnie ogromna satysfakcja ukończenia takiego rajdu, nie mówiąc już o zwycięstwie. W tym roku pokazaliśmy, że Mini może wygrać taki rajd jak Dakar.

To duży sukces nie tylko dla Pana i drużyny, ale także dla marki.

Ogromny. Pokazaliśmy całemu światu, jaki silny i wytrzymały jest ten samochód. Mini zazwyczaj kojarzy się z małym samochodem, służącym wyłącznie do jazdy po mieście i to głównie dla kobiet. A tymczasem istnieje wiele wersji tego samochodu, są też wersje duże, jest wersja terenowa. Nasze zwycięstwo w rajdzie Dakar pokazuje, że nie tylko największe światowe marki, lecz także Mini potrafi zbudować samochód, który wygrywa Dakar. I to jest właśnie powód, dla którego producenci samochodów inwestują w zawody sportowe. Rajdy i wyścigi to nie tylko emocje, ale także właśnie okazja dla producentów do pokazania światu, jak wytrzymałe i mocne samochody potrafią zbudować.

Jakie ma Pan plany sportowe na przyszłość?

Wyjeżdżam dziś do Peru na rajd. To już krótszy rajd, zaledwie dwudniowy, po 300 km dziennie. Ale teren też niełatwy, wiedzie głównie przez pustynię. Potem jadę na mistrzostwa świata do Maroko, przed którymi muszę odebrać nowy samochód, którzy właśnie buduje nasz team mechaników i inżynierów. A potem wracam do treningów przed kolejnym rajdem Dakar w 2015 roku. Tempo w tej branży jest naprawdę szybkie.