Szacowany czas czytania: 4 minuty
Rok 2025 okazał się przełomowy dla wdrażania zasad ESG w Polsce. Jak wynika z raportu „Gospodarka. Bezpieczeństwo. Przyszłość. Wyzwania zrównoważonego rozwoju”, opracowanego przez Polskie Stowarzyszenie ESG, przedsiębiorstwa po raz pierwszy na taką skalę skonfrontowały ambitne cele zrównoważonego rozwoju z realiami kosztów, regulacji i presji konkurencyjnej.

Marta Biernacka-Miernik
Członkini Zarządu Polskiego Stowarzyszenia ESG

Joanna Dargiewicz-Rożek
Członkini Zarządu Polskiego Stowarzyszenia ESG
Z jednej strony ESG pozostaje kluczowym narzędziem transformacji gospodarki – ma zwiększać transparentność i kierować kapitał do firm działających odpowiedzialnie. Z drugiej jednak w praktyce coraz częściej staje się procesem nadmiernie sformalizowanym. Przedsiębiorcy wskazują, że raportowanie bywa oderwane od rzeczywistych działań, a ciężar administracyjny ogranicza jego wartość strategiczną.
Badania pokazują wyraźny wzrost świadomości ESG. Odsetek firm dobrze znających to pojęcie wzrósł z 14 proc. w 2022 roku do 39 proc. w 2025 roku, a jednocześnie ponad 70 proc. przedsiębiorstw wdrożyło lub planuje wdrożenia w tym obszarze. ESG przestało być elementem wizerunkowym – staje się warunkiem utrzymania relacji z kontrahentami i dostępu do finansowania.
Jednocześnie firmy podchodzą do wdrożeń selektywnie. Najczęściej inwestują w efektywność energetyczną, rozwój kompetencji pracowników czy systemy zarządzania ryzykiem – czyli obszary przynoszące szybkie korzyści operacyjne. Największą barierą pozostają dziś koszty oraz złożoność regulacji, szczególnie dotkliwe dla sektora MŚP.
Skala wyzwań jest znacząca. Szacuje się, że roczne koszty raportowania ESG dla polskich MŚP mogą sięgać nawet 2,6 mld zł, a pośrednie obciążenia dla firm współpracujących – nawet 8 mld zł. W efekcie wiele organizacji koncentruje się na spełnianiu wymogów formalnych zamiast na realnej transformacji.
W odpowiedzi na te problemy Unia Europejska rozpoczęła proces upraszczania regulacji. Kluczowe znaczenie ma tzw. pakiet Omnibus, który – wraz z inicjatywą „Stop the Clock” – zakłada przesunięcie części obowiązków raportowych, większą proporcjonalność wymogów oraz ograniczenie nadmiernej biurokracji. Celem jest przywrócenie równowagi między raportowaniem a rzeczywistymi działaniami środowiskowymi i społecznymi.
To wpisuje się w szerszy trend widoczny dziś w Europie – korektę podejścia do ESG. Po okresie dynamicznego zaostrzania regulacji coraz częściej mówi się o potrzebie ich stabilizacji, uproszczenia i lepszego dostosowania do możliwości firm. W praktyce oznacza to przesunięcie akcentu z ilości raportowanych danych na ich jakość oraz realny wpływ biznesu na gospodarkę i środowisko.
Eksperci i liderzy biznesu są zgodni – ESG ma ogromny potencjał wzmacniania bezpieczeństwa gospodarczego, zwłaszcza w kontekście transformacji energetycznej i ograniczania zależności od importu surowców. Warunkiem jest jednak jego właściwe wdrożenie. Nadmierna biurokracja, niestabilność przepisów i brak spójności w łańcuchach dostaw mogą ten potencjał osłabić.
Dlatego przyszłość ESG zależy dziś od jednego: czy uda się przywrócić jego pierwotny sens. Zamiast tabel i wskaźników – realne działania. Zamiast nadmiaru regulacji – przejrzyste zasady. I zamiast kosztu – impuls do innowacji i budowy przewagi konkurencyjnej.
Poradnik biznesu