Rozpoczynając własną działalność gospodarczą musimy pamiętać, że nawet najlepszy biznesplan nie wystarczy, jeśli w danej dziedzinie nie mamy odpowiedniej wiedzy lub choć zalążka pasji – radzi Łukasz Wejchert – biznesman. Dodaje, że szczególną uwagę w początkowej fazie biznesu warto zwracać na dobór współpracowników.

Jakiej najważniejszej rady udzieliłby Pan początkującym przedsiębiorcom?

Kluczowym elementem przy planowaniu i rozpoczynaniu własnego biznesu jest pasja. Jeśli nie czujemy emocjonalnego zaangażowania w dziedzinę, w której próbujemy zaistnieć biznesowo, to będziemy już na starcie mieli bardzo utrudnione zadanie. Jeśli chcemy stworzyć nowy produkt, to konieczna jest ogromna wiedza dotycząca danego segmentu życia, którą – w sposób naturalny – najlepiej i najgłębiej przyswajamy będąc w niej pochłoniętym. Jeśli do naszego projektu biznesowego podejdziemy z pasją, z zaangażowaniem, to łatwiej nam będzie też przetrwać początkowe niepowodzenia. Patrzenie na przedsięwzięcie tylko przez pryzmat finansowy może być zgubne.

Podam przykład z mojego życia – mieszkając w Danii mocno wgłębiałem się w świat komputerów, nowych technologii i raczkującego wtedy Internetu. Przyjeżdżając do Polski i decydując się na projekty biznesowe związane właśnie z globalną siecią miałem już ogromną wiedzę w tym temacie, co dawało mi przewagę nad konkurencją.

Na który element biznesowego rzemiosła należy szczególnie zwracać uwagę w początkowej fazie?

Ja miałem obsesję związaną z doskonałością produktu, który tworzyłem. Pamiętam, że najważniejsze dla mnie było to, aby produkt był idealnie dopasowany do potrzeb rynku. Koncepcja produktowa musi przebiegać etapowo. Staram się tworzyć produkty, o ile to możliwe, krok po kroku, tak, aby po każdym kolejnym etapie móc pewne elementy poprawiać, w zależności od zapotrzebowania i ocen rynku. Trzeba też pamiętać o znalezieniu złotego środka między innowacyjnością a pragmatyzmem. Produkt nie może być za bardzo skomplikowany, nie może być zbyt innowacyjny. Technologia daje nam dziś ogromne możliwości, ale korzystając z tego nie wolno nam przesadzić. To częsty błąd młodych przedsiębiorców czy inżynierów, którzy tworzą produkt, którego przeciętny klient nie jest w stanie obsługiwać.

Jakie inne błędy są powszechne wśród młodych biznesmenów? Jakie popełnione błędy Pan pamięta ze swojej ścieżki biznesowej?

Och, błędów to ja zdążyłem popełnić całe mnóstwo. Najważniejsze jednak, że potrafiłem wyciągać z nich wnioski i przy kolejnych podejściach ich unikałem. Kiedyś w onet.pl chcieliśmy stworzyć serwis z treściami wideo. To był przełom lat 2002/03. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę ograniczeń ówczesnej technologii, która nie była w stanie nadążyć za naszymi koncepcjami. Przepustowość łączy była niewielka, gdyż Internet dostępny był głównie przez modem. Z tego projektu musieliśmy się więc wycofać. Kosztowało nas to sporo nakładów finansowych, czasu i zdrowia. Ważne jednak, że w porę zauważyliśmy błędy naszych założeń.

Początkującym przedsiębiorcom radziłbym też zwracać szczególną uwagę na współpracowników i osoby zaangażowane w nasz biznes. Uważam, że w przypadkach braku pełnego zrozumienia interpersonalnego należy reagować najszybciej, jak się da. W początkowej fazie projektu dobór ludzi jest niezwykle istotny. Jeżeli przy projekcie pracują trzy czy cztery osoby, to niewłaściwe podejście choćby jednej z nich od razu znacząco podcina skrzydła całemu przedsięwzięciu. Reagujmy więc szybko i zdecydowanie.

Nie ma Pan skrupułów dziękować za współpracę osobom, które nie pasują do projektu? To chyba trudne doświadczenie.

Wzoruję się na zasadach panujących w sporcie – jest trener i drużyna. I to trener podejmuje decyzje, które muszą być najlepsze dla całego zespołu, czasem kosztem konkretnego zawodnika. W firmie muszą panować przejrzyste zasady współpracy – kto osłabia zespół, ten musi odejść. W idealnym świecie biznesowym powinna funkcjonować pełna transparentność – tak, aby były jasno zdefiniowane obowiązki i zadania każdego pracownika wraz z informacją, ile za tą wartość dodaną wnoszoną do firmy inkasuje. Kiedyś próbowaliśmy takie zasady wprowadzić w naszej firmie, ale musieliśmy się wycofać – mentalność Polaków niestety nie udźwignęła tego. Było za dużo patrzenia na ręce kolegów.

Które publiczne narzędzia wspierające młody biznes są według Pana warte uwagi?

Przede wszystkim radziłbym korzystać ze wsparcia programów unijnych. Ich mnogość gwarantuje, że każda firma powinna znaleźć coś dla siebie. Ciekawą inicjatywą są również inkubatory przedsiębiorczości. Ponadto, rzecz chyba najważniejsza, korzystajmy z doświadczenia starszych kolegów i koleżanek. To jest nieocenione źródło wiedzy, dzięki czemu możemy uniknąć błędów, które ktoś już kiedyś popełnił.

Pan korzysta z pomocy mentorów?

Oczywiście. Często jeżdżę do USA, gdzie organizowane są spotkania networkingowe. Uczymy się od większych firm, poznajemy tajniki działania na bardziej dojrzałym i wymagającym rynku. Zachęcam też do korzystania ze szkoleń i seminariów. Również Internet daje nam ogromne możliwości rozwoju, dzięki czemu możemy niskim kosztem przyspieszyć etapy rozwoju naszej firmy. I pamiętajmy, że uczyć trzeba się całe życie – kto nie będzie na bieżąco z aktualnymi trendami temu trudno będzie utrzymać się na rynku.