Polskie przedsiębiorstwa stoją u progu fundamentalnej zmiany w podejściu do cyberbezpieczeństwa. Przyjęcie przez rząd nowej Strategii Cyberbezpieczeństwa RP na lata 2025–2029 oraz powiązane z nią akty prawne, takie jak dyrektywa NIS 2 i nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, kończą erę traktowania ochrony cyfrowej jako opcjonalnego dodatku. Dla biznesu oznacza to przejście do fazy realnego wzmacniania odporności, gdzie standardy cyberbezpieczeństwa stają się kluczowym elementem odpowiedzialności zarządczej, warunkiem ciągłości działania i czynnikiem konkurencyjności rynkowej.

Michał Giziński
Inżynier, z branżą IT związany od 20 lat; szkoleniowiec z zakresu cybersecurity; absolwent Szkoły Głównej Handlowej na kierunku Zarządzanie Cyberbezpieczeństwem
Stara strategia z 2019 roku nie odpowiadała wyzwaniom współczesnej wojny hybrydowej ani dynamicznemu rozwojowi technologii. Nowe regulacje wymuszają na przedsiębiorstwach całkowitą zmianę podejścia do ryzyka. Najważniejszym efektem jest rozszerzenie katalogu podmiotów objętych obowiązkowymi wymogami prawnymi.
Najbardziej namacalnym efektem regulacyjnym dla sektora prywatnego jest wdrożenie dyrektywy NIS 2 oraz uchwalonej nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Regulacje te drastycznie rozszerzają katalog podmiotów objętych obowiązkowymi wymogami prawnej odpowiedzialności. Tysiące firm z sektora energii, ochrony zdrowia czy transportu, zakwalifikowanych jako podmioty kluczowe lub ważne, muszą liczyć się z bardzo rygorystycznymi reżimami operacyjnymi.
Standardem staje się wymóg wdrożenia ciągłego monitoringu sieci w trybie 24/7 poprzez całodobowe centra operacji bezpieczeństwa (SOC), co ma na celu bieżące wykrywanie nieprawidłowości. Równolegle na przedsiębiorstwa nałożono obowiązek przeprowadzania cyklicznych testów ciągłości działania oraz audytów odporności na ataki, w tym weryfikowania procedur w zakresie odpierania ataków typu DDoS czy aktywnego testowania systemów.
W przypadku wystąpienia zagrożenia kluczowym wymogiem staje się szybkie i natychmiastowe zgłaszanie wykrytych poważnych incydentów do właściwych zespołów reagowania na poziomie krajowym (CSIRT) – w tym pierwszego zgłoszenia w oknie czasowym zaledwie 24 godzin. Wywiązanie się z tego wymaga od kadry zarządzającej wdrożenia sprawnych procedur, gdyż niedopełnienie obowiązków sprawozdawczych lub braki w zarządzaniu ryzykiem będą wiązać się z surowymi sankcjami.
Strategia redefiniuje także podejście przedsiębiorstw do łańcucha dostaw i zakupów technologii. Ustawa o krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa oraz unijny akt o cyberodporności oznaczają koniec z kupowaniem oprogramowania i sprzętu bez twardych gwarancji. Kupowane przez firmy kamery monitoringu, routery czy rozwiązania architektoniczne będą musiały posiadać certyfikaty potwierdzające spełnienie rygorystycznych norm. Małe i średnie przedsiębiorstwa odczują to bezpośrednio, ponieważ nawet jeśli dany podmiot MŚP nie podlega bezpośrednio ustawie, to jako dostawca dla większych organizacji będzie musiał wykazać wysoki poziom higieny cyfrowej. Brak certyfikacji, niepotwierdzona jakość procesów lub korzystanie z rozwiązań od dostawców wysokiego ryzyka automatycznie wyeliminuje taką firmę od postępowań przetargowych i wykluczy z udziału w międzynarodowych łańcuchach dostaw.
Państwo nie pozostawia firm samych sobie. Biznes zyskuje dostęp do bezpiecznego publicznego DNS-u, który blokuje phishing i złośliwe oprogramowanie, oraz do kampanii edukacyjnych podnoszących kompetencje kadr. Rządowe inwestycje w bezpieczną chmurę i przygotowanie do kryptografii postkwantowej zabezpieczają dane transakcyjne w długiej perspektywie.
Strategia jasno pokazuje, że wydatki na cyberbezpieczeństwo to nie koszt, ale inwestycja w przetrwanie i rozwój firmy w cyfrowym świecie. Polskie przedsiębiorstwa muszą dostosować się do nowych realiów, aby utrzymać konkurencyjność i bezpieczeństwo w erze cyfrowej.