Skip to main content
Home » CSR/ESG » Podejście do ESG jest zbyt stereotypowe – patrzymy głównie na koszty, a nie zyski
CSR/ESG

Podejście do ESG jest zbyt stereotypowe – patrzymy głównie na koszty, a nie zyski

Dr Marta Szymborska

Członkini Zarządu, Co-CEO, GS1 Polska

Raportując działania dotyczące ESG, firmy muszą pamiętać o podawaniu wiarygodnych źródeł tych informacji oraz o uwzględnianiu całości badanego zjawiska, a nie jedynie jego wycinka, który najlepiej prezentuje sukcesy firmy.

Szacowany czas czytania: 1 minuta

Jakie narzędzia i praktyki ESG są najskuteczniejsze przy łączeniu lokalnych priorytetów w jedną, spójną strategię korporacyjną?

Najważniejszym elementem jest dialog z interesariuszami. Zachęcam organizacje, aby jak najszerzej angażowały swoich klientów, pracowników, dostawców czy partnerów biznesowych – to właśnie ich perspektywa pozwala zrozumieć realny wpływ firmy.

Wpływ ten będzie różnił się w zależności od branży, skali działalności czy lokalizacji, dlatego nie ma jednego uniwersalnego modelu. Kluczowe jest jego właściwe zdiagnozowanie.

Na przestrzeni niemal 20 lat mojej pracy w obszarze zrównoważonego rozwoju widzę wyraźny wzrost świadomości biznesu. Potwierdzają to również dane – np. badania Izby Gospodarki Elektronicznej pokazują, że:

  • 65 proc. firm deklaruje odpowiedzialne działania wobec pracowników, klientów i środowiska (wzrost z 47 proc.),
  • 81 proc. firm e-commerce prowadzi działania prośrodowiskowe,
  • 56 proc. weryfikuje podejście ESG swoich partnerów biznesowych.

To dobry kierunek, ale nadal wyzwaniem pozostaje odejście od podejścia reaktywnego na rzecz strategicznego zarządzania ESG jako elementem modelu biznesowego. Wciąż zbyt często patrzymy na ESG przez pryzmat kosztów wdrożenia, zamiast przez pryzmat wartości, jaką buduje dla organizacji. Tymczasem strategiczne podejście do zrównoważonego rozwoju to przede wszystkim budowanie odporności biznesu – poprzez świadome zarządzanie ryzykami i wykorzystywanie pojawiających się szans.

Cyfrowy paszport produktowy może zrewolucjonizować gospodarkę o obiegu zamkniętym. Jakie minimalne zestawy danych są kluczowe, by wspierać cyrkularność?

Cyfrowy Paszport Produktowy (DPP) to w istocie zestaw danych umożliwiających identyfikację produktu, jego składu i pochodzenia w całym cyklu życia – od komponentów i półproduktów aż po etap użytkowania i końca życia.

Jego wprowadzenie wynika z bardzo konkretnej potrzeby: chcemy wiedzieć, kto, w jakich warunkach i z jakim wpływem na środowisko wytwarza produkty, a także co się z nimi dzieje po zakończeniu użytkowania. To również odpowiedź na rosnące oczekiwania społeczne – aż 80 proc. konsumentów w UE chce, aby firmy ponosiły odpowiedzialność za skutki swojej działalności w całym łańcuchu wartości.

Jeśli spojrzymy na DPP przez pryzmat cyrkularności, minimalny zakres danych powinien obejmować:

  • identyfikację produktu (np. globalne identyfikatory GS1),
  • skład materiałowy,
  • ślad środowiskowy (np. emisje, zużycie zasobów),
  • trwałość i naprawialność,
  • informacje o końcu życia produktu (recykling, ponowne użycie).

Jednocześnie rola DPP jest znacznie szersza. Dotyczy nie tylko środowiska, ale również aspektów społecznych – i to często tych najmniej widocznych. Szacuje się, że ok. 40 000 dzieci pracuje przy wydobyciu miki oraz kolejne 40 000 przy wydobyciu kobaltu – surowców wykorzystywanych m.in. w produkcji kosmetyków, elektronice i bateriach. DPP może pomóc ujawnić takie ryzyka i zwiększyć odpowiedzialność w łańcuchach dostaw.

Kluczowe jest jednak to, aby DPP był oparty na globalnych, otwartych standardach. Z analiz Deloitte wynika, że koszt wdrożenia interoperacyjnego, opartego na wspólnych standardach rozwiązania może wynosić od 3 do 7,1 mld euro. Natomiast w scenariuszu powstania wielu konkurencyjnych, niekompatybilnych systemów koszty mogłyby wzrosnąć nawet do 63–152 mld euro.

To pokazuje, że standaryzacja nie jest wyborem technologicznym, ale warunkiem efektywności całego systemu.

Dlatego GS1 aktywnie prowadzi pilotaże DPP w Europie, wspierając firmy w przygotowaniu do nadchodzących regulacji.

Komunikacja ESG bywa obarczona ryzykiem greenwashingu. Na czym polega uczciwa narracja o zrównoważonym rozwoju?

TerraChoice Environmental Marketing opisała zjawisko greenwashingu poprzez tzw. „sześć grzechów”, w tym m.in.:

  • selektywne pokazywanie tylko fragmentu cyklu życia produktu,
  • brak dowodów na deklaracje środowiskowe,
  • nieprecyzyjną komunikację,
  • podawanie informacji prawdziwych, ale nieistotnych z punktu widzenia konsumenta,
  • czy wprost – przekazywanie nieprawdziwych danych.

Dziś obserwujemy jednak również zjawisko odwrotne – tzw. greenhushing, czyli ograniczanie komunikacji o działaniach ESG z obawy przed zarzutami lub sankcjami regulacyjnymi.

Tymczasem rynek potrzebuje transparentności i dzielenia się dobrymi praktykami. Uczciwa komunikacja ESG powinna być oparta na danych, pokazywać zarówno postępy, jak i wyzwania oraz obejmować cały łańcuch wartości.

Patrząc w horyzoncie 2030 r., które megatrendy technologiczne mogą najbardziej przyspieszyć integrację ESG w łańcuchach wartości?

Dziś nie mówimy już tylko o potencjale – dane pokazują, że sztuczna inteligencja realnie wspiera realizację wszystkich 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju.

Badania wskazują setki wdrożeń i tysiące zastosowań AI – od zdrowia i edukacji po klimat i energetykę. Jednocześnie analizy naukowe pokazują, że AI może wspierać ponad 120 działań w ramach SDGs, choć – co istotne – niesie również ryzyka, np. w obszarze nierówności czy etyki.

Obok AI kluczową rolę odgrywają technologie umożliwiające dostęp do wiarygodnych danych – takie jak kody 2D z GS1 Digital Link. To one stają się nośnikiem informacji wymaganych przez regulacje (DPP, PPWR, ESG), zwiększają transparentność i automatyzują procesy w łańcuchach dostaw.

W praktyce oznacza to, że przyszłość ESG nie zależy wyłącznie od nowych technologii, ale od tego, czy będą one oparte na wspólnych, interoperacyjnych standardach gromadzenia i współdzielenia danych.

Next article