Klikasz „zaakceptuj”, logujesz się do banku, podpisujesz dokument online. Wszystko działa – ale czy na pewno jest bezpieczne? W Europie kończy się era zaufania „na słowo”. Nadchodzi czas certyfikacji.
Instytut Łączności – PIB
Jeszcze do niedawna cyberbezpieczeństwo było dla wielu organizacji czymś w rodzaju deklaracji: system „jest bezpieczny”, bo spełnia określone wymagania lub przeszedł testy. Problem w tym, że użytkownik – ani często nawet instytucja – nie ma jak tego realnie zweryfikować.
Dlatego Unia Europejska zmienia podejście. Nowe regulacje, takie jak dyrektywa NIS2, Cybersecurity Act czy Cyber Resilience Act, coraz częściej odwołują się do certyfikacji jako obiektywnego potwierdzenia poziomu bezpieczeństwa. W tym kontekście powstał EUCC – europejski system certyfikacji cyberbezpieczeństwa dla produktów ICT.
To rozwiązanie ma uporządkować rynek i wprowadzić wspólne standardy oceny. Zamiast wielu krajowych schematów pojawił się jeden, rozpoznawalny w całej Unii i prawnie skuteczny we wszystkich krajach członkowskich. Co ważne – certyfikacja nie będzie tylko formalnością, ale procesem opartym na rzeczywistych testach i analizie odporności systemów na ataki.
W Polsce jedną z kluczowych ról w tym procesie odgrywa Instytut Łączności – PIB. To tutaj, w Laboratorium Oceny Bezpieczeństwa (LOB), rozwijane są metody i techniki badawcze, które pozwalają sprawdzić, czy system faktycznie „wytrzyma” próbę cyberataku, a nie tylko dobrze wygląda w dokumentacji.
Jak to wygląda w praktyce? Wyobraźmy sobie system podpisu elektronicznego. Dla użytkownika to prosta operacja – kliknięcie i gotowe. Dla ekspertów to jednak złożony proces, który trzeba przeanalizować pod kątem możliwych nadużyć. Czy ktoś może podszyć się pod użytkownika? Czy da się wymusić podpisanie dokumentu bez jego wiedzy i zgody?
Aby to sprawdzić, specjaliści projektują realistyczne scenariusze ataków. Analizują, ile czasu zajęłoby ich przygotowanie, jakiej wiedzy wymagałyby od napastnika i jakie narzędzia byłyby potrzebne. Dopiero taka wielowymiarowa ocena pozwala określić rzeczywisty poziom bezpieczeństwa systemu.
Równolegle równie ważne jest to, jak działa samo laboratorium badające systemy. W LOB Instytutu Łączności wdrożono zintegrowane podejście do zarządzania jakością i bezpieczeństwem informacji. Oznacza to, że chroniony jest nie tylko badany system, ale także cały proces jego oceny i dane, które w nim powstają.
To pokazuje, że cyberbezpieczeństwo to dziś nie jeden test ani jedno rozwiązanie, ale cały ekosystem – regulacji, kompetencji i technologii. Dla użytkownika końcowego oznacza to jedno: większą pewność, że rozwiązania cyfrowe, z których korzysta na co dzień, zostały sprawdzone w sposób rzetelny i porównywalny w całej Europie.
A dla rynku – początek nowej ery, w której bezpieczeństwo nie jest obietnicą, lecz potwierdzoną normą.