Są one coraz bardziej zróżnicowane pod względem gatunkowym i coraz zdrowsze dzięki długotrwałej – choć na ogół niewidocznej – pracy leśników. Rzadko zdajemy sobie sprawę, że pierwotne lasy w Europie stanowią zalewie kilka procent wszystkich lasów, a w Polsce około procenta (według danych FAO). Wśród pozostałych drzewostanów wiele liczy sobie po kilkadziesiąt lat i zostało zasadzonych ręką człowieka, m.in. w wyniku konieczności naprawienia błędów z przeszłości.

Monokultura = problem

W naszym kraju poważnym problemem są tzw. monokultury, czyli uprawy jednego gatunku drzew na rozległych obszarach. W XIX i XX wieku, począwszy od zaborów, w miejsce wyciętych w toku rewolucji industrialnej resztek pierwotnych lasów sadzono często takie gatunki drzew, które miały zaspokoić zapotrzebowanie przemysłu. Dlatego na przykład świerki porastają aż 95 proc. Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. Wprowadzili je tam Habsburgowie, bo rosły szybko i miały doskonałe drewno. Ale dominacja jednego gatunku jest zgubna, gdyż jednorodne drzewostany są bardziej podatne na choroby, ataki szkodników czy zanieczyszczenia. Świerki zaczęły masowo zamierać w wyniku zanieczyszczeń przemysłowych i plagi kornika drukarza, który żywi się właśnie nimi. Eksperci przewidywali, że lasy beskidzkie mogą przestać istnieć.

Program dla Beskidów

Aby do tego nie dopuścić, w 2003 r. opracowano „Program dla Beskidów”, który realizuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach. Obejmuje on m.in. sanitarne wycinanie zaatakowanych drzew. To jedyna droga, gdyż powstrzymać rozprzestrzenianie się kornika może tylko wywózka takich drzew z lasu i spalenie ich kory. Leśnicy zakładają też wabiące korniki pułapki feromonowe. Wycinane świerki leśnicy zastępują przez nowe nasadzenia, tym razem innych gatunków, które dawniej rosły na tych terenach (buków, jodeł, modrzewia). Przebudowane drzewostany pochodzą z nasion o pożądanych cechach genetycznych i charakterystyce właściwej dla danych siedlisk (w tym celu LP utworzyły m.in. Karpacki Bank Genów). Dzięki temu zwiększa się bioróżnorodność beskidzkich lasów, a tym samym ich odporność na różne zagrożenia. Działania leśników zaczynają przynosić efekty. W 2008 r. stwierdzono pierwsze oznaki spadku liczby odławianych do pułapek korników oraz zmniejszania się liczby zaatakowanych drzew.