Skip to main content
Home » Regiony dla biznesu » Działania CSR przynoszą korzyści wizerunkowe i osobistą satysfakcję
csr/esg

Działania CSR przynoszą korzyści wizerunkowe i osobistą satysfakcję

csr
csr
Fot.: Adam Tuchliński

Jako przedsiębiorcy mamy moralny obowiązek, by oddawać cząstkę siebie i swojego sukcesu społeczeństwu. Działalność pro publico bono przynosi nie tylko dużo prywatnej satysfakcji, ale też korzyści wizerunkowe firmom zaangażowanym w CSR.

Rafał Sonik

Przedsiębiorca, sportowiec i filantrop

CSR jest w miarę świeżym trendem w polskim biznesie, obecnym od raptem kilkunastu lat. Czy działania CSR są już na stałe wpisane w DNA polskich przedsiębiorstw?

Myślę, że siedzimy trochę okrakiem na płocie. Z jednej strony wiele polskich przedsiębiorstw przyswaja i wdraża procedury CSR, które sprawdzają się z powodzeniem w największych korporacyjnych modelach firm. Co więcej, są też przykłady firm, które poszły o krok dalej i, kierując się swoją empatią w działalności prospołecznej, wyszły poza sztywny schemat działań CSR.

Z drugiej jednak strony są też firmy kompletnie obojętne na to, co dzieje się wokół ich biznesu. Wciąż niestety obserwuję przedsiębiorców, którzy postrzegają biznes tak, jak się go postrzegało na początku lat 90.: byle więcej zarobić, byle kupić lepszy zegarek, samochód czy samolot. To smutne, bo to często osoby, które w swojej działalności biznesowej korzystają z wielkiej transformacji ustrojowej przełomu lat 80. i 90., w tym z jej specyficznego fragmentu, jakim była prywatyzacja. I od nich można by oczekiwać, że w zamian za bardzo sprawnie działające państwo w obszarze bezpieczeństwa – porównując np. z Meksykiem czy Brazylią – oni będą chcieli dać od siebie coś więcej. Niestety, przemawia przez nich egoizm. To przykre. Frustrujące. Wydawać by się mogło, że to grupa społeczna, która ma wysoką świadomość problemów i wyzwań społecznych.

Dlaczego więc nadal wiele firm, zamożnych firm, pozostaje obojętnych na działania CSR?

Miałem kiedyś pryncypialną dyskusję z jednym z naprawdę dużych przedsiębiorców. Powiedział, że skoro on zatrudnia pracowników, płaci wysokie podatki, to oczekuje, że to państwo będzie rozwiązywało wszystkie problemy społeczne. I wydaje się, że to słuszne… Natomiast ja odpowiedziałem tak: gdyby rząd (polski), wszystkie agendy rządowe i samorządy były wybierane i nadzorowane na podstawie takich kryteriów, na jakich przedsiębiorcy wybierają i kontrolują zarządy spółek, to bym się zgodził. Ale tak nie jest – osoby wybrane zarówno do władz centralnych, jak i regionalnych składają często puste obietnice, nie realizują swoich programów, a dodatkowo przez zaledwie kilka lat kadencji trudno jest ich z tych obietnic rozliczać.

Inaczej więc niż w przypadku prezesa, dyrektora czy menedżera, których – jeśli oni nie realizują swoich zadań – można skutecznie odwołać. To zaś oznacza, że władza, nawet w dojrzałej demokracji, nigdy nie będzie tak efektywna jak zarządy prywatnych firm. A z tego wynika prosta konstatacja i pytanie: czy moją jedyną powinnością wobec społeczeństwa jest płacenie pensji i podatków, czy jednak muszę się zaangażować też na innym polu? Uważam, że jako przedsiębiorcy, liderzy społeczni, forpoczta opinii czy celebryci, mamy nie tylko przywileje, ale też moralny obowiązek, by oddawać cząstkę siebie i swojego sukcesu społeczeństwu.

Jakie konkretnie korzyści przynosi pana firmie prowadzenie odpowiedzialnego społecznie i środowiskowo biznesu?

Skoro pytanie jest o konkrety, to opowiem konkretną historię. 11 lat temu zabrałem grupę przyjaciół, wśród nich osoby z zagranicy, na wycieczkę po Tatrach. Jednak zamiast dumy z polskich gór czułem ogromny wstyd, patrząc, jak wiele śmieci leży na szlaku. Mógłbym to zignorować i oczekiwać działań od odpowiednich służb – zarządu parku narodowego, ministerstwa środowiska, samorządu. Pomyślałem jednak inaczej: Tatry są relatywnie małym pasmem górskim, jeśli zbiorę 12 tys. wolontariuszy, to razem posprzątamy nasze góry. I zrobiliśmy to! Kilka miesięcy później znieśliśmy z gór półtorej tony śmieci. I od lat obserwujemy, że wolontariuszy jest z nami coraz więcej, a śmieci coraz mniej. Tatry są coraz piękniejsze, a ja mam ogromną satysfakcję, że uruchomiłem ten projekt. Ma on wymiar ekologiczny, edukacyjny, a dla podmiotów, które się w niego zaangażowały, niesie także korzyści wizerunkowe.

Projekt rozrósł się na tyle, że obecnie sprzątamy już nie tylko Tatry, ale też bałtyckie plaże i polskie lasy. I robimy to dziś wespół z innymi dużymi, międzynarodowymi firmami, które zauważyły potencjał naszego przedsięwzięcia i zechciały być jego częścią. To jeden z tych projektów, z których czerpię radość i motywację do dalszego działania. Mam też nadzieję, że zainspiruję syna do ich kontynuowania, a pewnego dnia uczeń przerośnie mistrza.

Czy da się angażować w CSR nie mając środków finansowych? Mówiąc inaczej – czy małe firmy, niemające bufora finansowego, też mogą działać pro publico bono?

Najcenniejszym i najrzadszym dobrem, jakie mamy, jest czas. Jeśli dana firma zatrudnia choćby pięć osób i jeśli te osoby wyjdą do najbliższego parku, to nie tylko mogą posprzątać niewielki teren, ale też nauczyć okolicznych mieszkańców, że warto dbać o otaczającą nas naturę. Mogą też wywierać presję na lokalnej władzy, bo stan czystości przestrzeni publicznej nie zależy od zamożności gminy, tylko od mentalności lokalnej władzy. Jeśli więc pojawi się ta pierwsza iskierka, te pierwsze kilka-kilkanaście osób, to potem ogień zmian i działalności prospołecznej może się roznieść błyskawicznie. Nie trzeba zatem wcale pieniędzy – wystarczy inwencja, chęć i czas.

Next article