Home » Edukator przedsiębiorcy » W jakim stanie jest polski rynek OZE?
Edukator przedsiębiorcy

W jakim stanie jest polski rynek OZE?

Ewa Magiera

Prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki

Coraz częściej słyszymy o odnawialnych źródłach energii i konieczności ich wykorzystania do produkcji energii elektrycznej. Jak pod tym kątem sytuacja wygląda w Polsce? Jakie OZE wykorzystujemy w naszym kraju, a na które należy położyć jeszcze większy nacisk?

Polska energetyka jest przestarzała i jej modernizacja – choć kosztowna – jest niezbędna. Potrzebujemy nowych źródeł mocy, a najtańsze wśród nich są źródła odnawialne, takie jak farmy wiatrowe i fotowoltaika. W 2020 roku pokryły one już 18 proc. zapotrzebowania Polski na energię elektryczną, a zgodnie z przyjętą właśnie przez rząd Polityką energetyczną, do 2030 roku udział ten ma wzrosnąć przynajmniej do 32 proc.

W 2020 roku najwięcej czystej energii wygenerowały w naszym kraju farmy wiatrowe (10 proc. całkowitej produkcji w Polsce), 5 proc. dostarczyły elektrownie na biomasę i biogaz, a po 2 proc. elektrownie wodne i słoneczne. Najszybciej rozwija się dziś jednak ta ostatnia technologia. Panele fotowoltaiczne na dachach swoich domów zainstalowało już 400 tys. polskich rodzin. Oprócz nich w kraju powstało także już niemal tysiąc większych farm fotowoltaicznych. W sumie, jak wylicza portal WysokieNapiecie.pl, tylko w 2020 roku Polacy i polskie firmy zainwestowały w tę technologię ok. 10 mld zł. Dzieje się tak głównie za sprawą dynamicznego spadku kosztów budowy elektrowni słonecznych. Przez dekadę obniżyły się one o 80 proc.

Czy panele fotowoltaiczne to inwestycja na lata? Jak często trzeba je sprawdzać, dokonywać wymian?

Panele fotowoltaiczne to inwestycja na lata. Ich producenci zwykle oferują klientom 25-30 lat gwarancji. Nie oznacza to jednak, że po tym okresie panele przestaną działać. Gwarancje stanowią, że za 30 lat efektywność paneli wciąż ma być wyższa niż np. 80 proc. wartości z dnia zakupu.

Najstarsze panele fotowoltaiczne w Europie, pracujące od 40 lat w Szwajcarii, w większości do dziś dostarczają ponad 90 proc. energii, którą dostarczały w chwili ich uruchomienia i najprawdopodobniej będą w stanie pracować jeszcze przez kilkadziesiąt lat, co najlepiej pokazuje jak trwałe są to rozwiązania.

Na farmach fotowoltaicznych zdarzają się oczywiście awarie np. w stacjach transformatorowych czy falownikach, jednak wszystkie kluczowe urządzenia są tak opomiarowane, że zwykle dokładnie wiadomo w czym tkwi problem, zanim wyśle się ekipę techniczną na miejsce.

Farmy fotowoltaiczne są znacznie bardziej odporne na czynniki zewnętrzne niż np. elektrownie gazowe, których efektywność istotnie spada w czasie upałów, czy elektrownie węglowe o otwartym obiegu chłodzenia, które nie są w stanie pracować przy niskich stanach wód, ich wysokiej temperaturze lub w przypadku zamarznięcia rzek. Doświadczyliśmy tego w 2015 roku, gdy z powodu niskiego stanu wód i ich wysokiej temperatury, z pracy wyłączonych zostało wiele bloków węglowych. Rząd musiał wówczas – pierwszy raz po 1989 roku – wprowadzić stopnie zasilania i ograniczyć dostawy mocy dla przemysłu.

Jak wykazał późniejszy raport sporządzony przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne dla Ministerstwa Gospodarki, zabrakło wtedy w systemie przynajmniej 2-3 gigawatów mocy w elektrowniach fotowoltaicznych, które pracowałyby w takim okresie z maksymalną mocą. Dziś mamy już 4 GW elektrowni słonecznych w systemie i kolejnych kilka gigawatów w trakcie przygotowania, co znacznie poprawia już bezpieczeństwo energetyczne Polski i przyczynia się do spadku cen prądu na naszym rynku.

Next article